Szanowni Rodzice, Drogie Dzieci, Szanowna Młodzieży

DZIĘKUJEMY ZA WSPÓLNĄ PRACĘ NA CHWAŁĘ BOGA

PRZEZ TE TRUDNE MIESIĄCE

MODLIMY SIĘ O DARY BOŻE I OPIEKĘ MATKI BOŻEJ DLA WAS I WASZYCH RODZIN

ŻYCZYMY WSZYSTKIM ZDROWYCH, DOBRYCH I UDANYCH WAKACJI.

DO ZOBACZENIA WE WRZEŚNIU – MAMY NADZIEJĘ ŻE W SZKOLE!

SZCZĘŚĆ BOŻE – ks. Jacek, Ks. Ryszard, Ks. Artur

..………………………………………………………..

OSTATNIE Katechezy w tym roku szkolnym (21,22)

Sanktuarium w Chłopicach

Matka Boża Jagodna, Matka Pocieszenia

Drogie dzieci! Zbliża się najważniejsze święto chłopickiego sanktuarium, uroczystość odpustowa Matki Bożej Jagodnej. W związku z tym, podczas tych ostatnich lekcji w tym roku katechetycznym, chcę Wam zaproponować przypomnienie sobie historii naszego kościoła i obrazu Matki Bożej oraz zapoznanie się z legendami związanymi z tym miejscem.

MIŁEJ I OWOCNEJ LEKTURY:

Różne podania mówią, że na przestrzeni wieków w Chłopicach znajdowało się kilka kościołów w różnych miejscach. Pierwszy kościół – jak głosi legenda – zatonął. Do dziś na jego miejscu, znajduje się nie niezamarzające zimą źródło. To miejsce znajdujące się w centrum wioski nosi nazwę „kościsko” lub „kościelisko”. Innym miejscem, gdzie znajduje się obecny kościół, jest las położony na górze w rejonie zwanym „sośniną”. Jest to jeden z najwyżej położonych punktów w okolicy (244,7 m). Zanim wybudowano obecną świątynię, stała tam mała kapliczka, którą, jak głosi legenda, wybudował Mikołaj Korniaktos – Grek z Krety, jako wotum wdzięczności za objawienie Matki Bożej, którego doznał na tym miejscu.
            Kaplica ta została rozbudowana i powiększona w 1684, kiedy to wdowa po Janie Zamojskim, Maria Kazimiera zwana „Marysieńką” powtórnie wyszła za mąż za Jana III Sobieskiego. Ziemie, na których leżały Chłopice przeszły pod władanie rodziny królewskiej. Legenda mówi, że król Jan często przebywał w tych okolicach i chętnie modlił się również w tej drewnianej kapliczce. Jak wskazuje tablica pamiątkowa wmurowana obok kościoła po zwycięstwie odniesionym w wojnie z Turkami pod Wiedniem w 1683 roku, król przyjechał na odpoczynek do Wysocka, gdzie miał swoją rezydencję. Modlił się przed obrazem Matki Bożej Chłopickiej dziękując za zwycięstwo. Postanowił, że z wdzięczności za pomoc i opiekę Panienki Przenajświętszej, w miejscu starej pustelni wybuduje nową kaplicę. W ten sposób powstała nowa, większa świątynia, której wielem elementów konstrukcyjnych zachowało się do dnia dzisiejszego.
           W 1731 roku Jan Ostrowski dokonał kolejnej fundacji, ale to dopiero następna właścicielka Chłopic Zofia Rzymowska nadała kościołowi i jego wnętrzu, wygląd zachowany w niezmienionej formie do naszych czasów. Świątynia ta była konsekrowana w 1763 roku przez biskupa unickiego Atanazego Szeptyckiego dla istniejącej tutaj parafii unickiej. Ojciec Święty Pius VI ustanowił 8 kwietnia 1781 breve, udzielające odpustu zupełnego w dzień Wniebowzięcia Najświętszej Panny w Chłopicach łaskami słynących, pod zwykłymi warunkami. Breve to zostało wysłane z Rzymu na ręce ks. bp. Maksyma Ryłły, administratora ówczesnej diecezji przemyskiej grecko-katolickiej i umieszczone w kościele chłopickim, z datą 5 maja 1782 roku. Wówczas już w Chłopicach istniało duszpasterstwo rzymskokatolickie, w którym posługiwali kapelani z Jarosławia.
            Cesarz Józef II wydał (w grudniu 1788 roku) dekret, na mocy, którego ostatecznie skasowano parafię unicką, zaś kościół w Chłopicach stał się świątynią parafii rzymskokatolickiej: „Ówczesna cerkiew, wraz z budynkami plebańskimi, w skutek rozporządzenia z 23 grudnia 1788 roku hr. Brygido, gubernatora Galicji, odebraną została od ostatniego ruskiego proboszcza tamtejszego ks. Daniela Zatwarnickiego i oddaną nowo mianowanemu kapelanowi łacińskiemu”.
            Już wcześniej, bo w roku 1786 parafię unicką w Chłopicach przeniesiono do Boratyna, gdyż ja czytamy w ww. dokumencie cesarskim: „Sami unici musieli ustąpić z Chłopic, bo było ich tu bardzo mało”. Na pamiątkę, że był to kiedyś kościół grekokatolicki do dziś dnia jeden odpust odprawiany jest dnia 28 sierpnia, to jest na tzw. „Ruskie Wniebowzięcie” czyli święto „Uśpienia Matki Boskiej”, w myśl dekretu św. Kongregacyi Rozkrzewiania Wiary z 1914 roku.
            Przy kościele stoi kaplica – dzwonnica, powstała podczas rozbudowy kościoła w połowie XVIII wieku Stanowi ona szczególnie cenne świadectwo chłopickich cudów, dokumentowanych przez lata polichromią na ścianach wewnętrznych z ofiar pielgrzymów. W 1877 roku kaplicę powiększono, a pod nowo dobudowaną częścią umieszczono kryptę grobową Koziebrodzkich i Lisowieckich. W tym czasie na placu przy kaplicy została wybudowana nowa, murowana dzwonnica.

LEGENDA O OBJAWIENIU MATKI BOŻEJ W CHŁOPICACH

I GREKU KORNIAKCIE

Mikołaj Korniaktos (Korniakt), jak głosi legenda, pochodził z greckiej wyspy Krety. W 1490 roku przyjechał na sławny w okolicy jarosławski jarmark. Jarmarki te były znane w całej Europie zaliczano je do jednych z największych. Miasto Jarosław leżące nad rzeką San znajdowało się wówczas na skrzyżowaniu ważnych dróg handlowych łączących, zachód ze wschodem i północ z południem.
          Według legendy za czasów króla Kazimierza Jagiellończyka, przybyła z Krety do Polski bogata, grecka rodzina Korniaktos, która zajmowała się hodowlą koni, za króla Stefana Batorego otrzymała ona przywileje szlacheckie. W owym 1490 roku, Korniakt prowadził do Jarosławia na jarmark konie, które spłoszone przez wilki, rozbiegły się w okolicach chłopickiego lasu. Przerażony Mikołaj, najpierw upadł na kolana i błagał Madonnę o pomoc, a następnie ruszył za uciekającymi końmi. Gdy zrezygnowany miał zaprzestać poszukiwania, zobaczył je wszystkie stojące pod dziką leśną gruszą. Zdziwiony tym widokiem podszedł bliżej. Zdziwienie zamieniło się w zachwyt, gdy w koronie gruszy ujrzał postać Maryi z Dzieciątkiem na ręku. Upadłszy na kolana zaczął wychwalać Najświętszą Panienkę. Wtedy ślubował uroczyście: „Wybuduję na chwałę Bogu i Tobie Maryjo Kościółek między sosnami w lesie, i tu zostanę pustelnikiem”. Złożone postanowienie wypełnił. Wybudował kapliczkę której ołtarz był umieszczony na pniu ściętej gruszy. Kazał namalować obraz, według wizerunku objawienia i umieścił go w ołtarzu. Mikołaj jak głosi legenda, po wychowaniu dzieci, prowadził życie pustelnicze w chłopickiej Sośninie i umarł szczęśliwy opiekując się kaplicą i obrazem Matki Bożej. Rodzina Korniakta osiadła w Polsce i nabyła majątek w okolicach Łańcuta, we wsi, która do dziś nosi nazwę Korniaktów.
Tyle legenda o objawieniach na gruszy, a w każdej legendzie jest coś prawdy, więc i zapewne w tej. Faktem jest że miejsce objawień było znane i czczone od XV wieku, a kaplica odnawiana i rozbudowywana wielokrotnie.

Przeczytaj także inne legendy o cudownych wydarzeniach

które działy się w Chłopicach za sprawą Matki Bożej

  1. KARA NA KRZYWDZICIELA

Jeśli wierzyć świadectwu księdza Wojciecha Michny, jest to historia prawdziwa. Przy starym Kościele w Chłopicach były trzy domy. Jeden z nich należał do kościelnego, drugi do wieśniaka Szymona, a trzeci do jego siostry. Ojciec podzielił majątek między Szymona i jego siostrę na równe części. Jednak Szymon jako starszy zaczął krzywdzić siostrę, która była wdową z trójką dzieci.
Początkowo przy każdej orce zagarniał kilka skib z jej gruntu. Gdy wdowa zauważyła ten proceder, błagała, by nie robił tego, ponieważ żyła w ubóstwie, zaś to pole, było jedynym źródłem utrzymania. Jednak brat był nieczuły na jej prośby. Zawsze reagował brutalnie. Mimo, że w każdą niedzielę chodził do kościoła i modlił się, serce miał z kamienia dla swojej rodzonej ubogiej siostry.
            Tak mijały kolejne lata. Zachłanny Szymon przez 10 lat wyorał prawie połowę gruntu swej siostry. Wdowa przez ten czas wiele płakała tak, że wzrok prawie straciła, a miała na utrzymaniu jeszcze trzy córki. Ale Szymonowi nie było tego dosyć. Kiedy kolejnej wiosny znowu zaczął wyorywać pole, siostra wzięła trzy córki za ręce i kazała się zaprowadzić do domu Szymona. Gdy przyszła, on właśnie jadł kolację ze swoją żoną i dziećmi za stołem. Siostra i sieroty pochwaliły Boga i razem uklękły na środku izby przed nimi i z płaczem prosiły: „Bracie kochany! Wuju kochany! Opiekunie nasz krewny! Nie rób nam krzywdy, nie zabieraj nam reszty zagrody po twoim ojcu, a naszym dziadku, bo cóż my ci zawiniły, że nas tak krzywdzisz? A gdzież my się podziejemy, jak nam matka prawie ślepa umrze jak nam za kolka lat zaorzesz do reszty te cienkie zagoniki?” Widok ich był tak tragiczny, że nawet ludzie o kamiennym sercu by się ulitowali i pomogli im. Szymon widząc swoją siostrę z sierotami stojących na środku izby i słysząc ich płacz oraz prośbę, rozgniewał się bardzo, rzucił łyżką o ziemię, uderzył ręką w stół, aż miska z jedzeniem spadła na podłogę, wstał tak szybko zza stołu, że ławka, na, której siedział się przewróciła. Zaczął krzyczeć na przybyłe. Potem złapał siostrzenice za warkocze i siłą wyrzucił z domu. Później wrócił się i szarpiąc chorą siostrę, wyrzucił ją bezdusznie za próg.
            Siostra wobec uporu brata, oddała się w ręce Boga. Biedna kobieta z płaczem i sercem pełnym bólu, poszła pod Kościół, by błagać Matkę Bożą o ratunek i pomoc w nieszczęściu. W pewnym momencie, w nocnej ciszy, kościół bezszelestnie zapadł się pod ziemię tak, że tylko wierzchołek dachu wystawał nad ziemię. Wraz z kościołem zniknął pod ziemię dom złego kościelnego i całe domostwo okrutnego Szymona. W ten tajemniczy sposób został ukarany brat biednej wdowy, który okradał ją i krzywdził przez wiele lat. Udając dobrego chrześcijanina, modlił się i chodził do kościoła, a potem wbrew wszelkim zasadom chrześcijaństwa i miłości bliźniego, okradał ubogą wdowę i jej dzieci. Karę poniosła też cała rodzina Szymona. Do dziś w miejscu dawnego kościoła, znajduje się staw, który nigdy nie zamarza. Miejscowi nazywają to miejsce „Kościskiem” lub „Kościeliskiem”. Wdowa i jej dzieci odzyskała nie tylko swoje pole, ale otrzymała w spadku po bracie cały jego grunt.
  1. KARA BOŻA NA PODPALACZA

          W XVIII wieku właścicielem Chłopic był Karol Rzymowski, który jednak częściej przebywał w drugiej ze swoich posiadłości, niedaleko Lublina, a Chłopice z gruntami dał w dzierżawę Panu Chodeckiemu. Chodecki przebywał w dworze chłopickim przez 15 lat. Nie był jednak dobrym gospodarzem i nie chciał płacić czynszu właścicielowi. W tym czasie leśniczy Jan Czyż zauważył, że ktoś kradnie drzewo z lasu, gdyż co roku znikało coraz więcej drzew. Doniósł o tym swemu chlebodawcy do Lublina. Prosił pana Rzymowskiego, aby sam przyjechał do Chłopic i przekonał się na własne oczy. Ale Rzymowski, jako że był panem spokojnym, solidnym i rzetelnym, nie chciał rozpoczynać sprzeczki, więc dla zgody sprzedał, Chłopice Panu Bąkowskiemu z Warszawy.
          Nowy właściciel nie życzył sobie, aby go okradano i wytoczył proces dotychczasowemu dzierżawcy, wygrywając go. Chojnicki został w ten sposób wygnany ze wsi. Wraz z nowym gospodarzem nastał, nowy porządek. We dworze chłopickim zmieniło się wiele i to na lepsze.
U Chodeckiego pracował jednak stary krętacz lokaj Kuba. Jak się później okazało, to właśnie on kradł i sprzedawał innym drzewo z lasu. Czerpał z tego niezły dodatek do pensji lokaja. Gdy stracił pracę bardzo zdenerwował się na pana Bąkowskiego, który zabronił mu pracy w swoim lesie. Odchodząc z dworu, zatrzymał się za bramą, zacisnął pieści i krzyknął: „Nie mam ja dziś, ty nie będziesz miał jutro albo za tydzień”.
Idąc dalej obmyślał zemstę na właściciela. Złość jego była wielka, mimo że przez 20 lat pobytu w Chłopicach chodził do kościoła i darował spore sumy na tacę. Wszyscy jednak wiedzieli, że to z pieniędzy za sprzedaż kradzionego drzewa. Co roku też przystępował do spowiedzi i komunii świętej. Idąc drogą do Radymna mruczał coś pod nosem. Co pewien czas zatrzymywał się patrząc na Chłopice, odgrażał się, spluwał na ziemię i tupał nogami ze złości. Z jego słów zrozumiano gniewną mowę: „Poczekaj ty ptaszku! Opalę ja ci skrzydła!”
          W tydzień później w nocy stróż przy kościele, zauważył pożar we dworze. Szybko wybiegł na dzwonnicę, dzwoniąc w mały dzwon, zwany „dzwonem dla konających”; potem zadzwonił w wielki dzwon i obudził ludzi. Dzięki opiece Matki Przenajświętszej spaliły się tylko gumna i nic więcej, mimo, że chałupy chłopskie stały zaraz za płotem.
Powoli zaczęto dochodzić, skąd się wziął ogień. Jedni wskazywali, że „to parobcy chodzili z fajkami w wieczór koło stajni”; inni, mówili, że widzieli „jak ktoś na koniu po pańsku ubrany przejechał za płotem i rzucił węgiel rozpalony na dach i odjechał, ale nikt nie wiedział, kto to jest”.
Wkrótce ktoś ze służby dworskiej zauważył w nocy człowieka w sadzie, ale widząc elegancki strój, myślał, ze to pan Bąkowski spaceruje po ogrodzie gdyż było ciepło. Zaraz potem zobaczył ogień na dachu dworu. Pani Bąkowska wybiegła w samej koszuli i widząc płonący dach, padła na kolana i zaczęła błagać o ratunek Matkę Bożą Chłopicką. Podczas jej modlitwy ogień nagle przygasł, spalając tylko niewielki kawałek dach. Znowu zaczęto poszukiwać, kto mógł, dokonać tak strasznej rzeczy po raz kolejny. Niestety winnego nie znaleziono.
Dopiero po trzech latach od podpaleń przywiózł chłop z Zamiechowa do Chłopic na wozie bardzo chorego człowieka w podartym dworskim stroju, pod cudowną kaplicę. Posadzono go na środku kaplicy. Miał on spuchniętą i zaropiałą prawą rękę, do tego stopnia, że aż robaki było widać w ranach na wierzchu. Nogi miał skurczone, a boki odleżane z dwuletniej choroby. Ksiądz Wilczyński proboszcz z Chłopic, po skończonej Mszy świętej odczytał modlitwę do cudownej Matki Boskiej, modląc się razem z ludem za chorego; później chciał zejść do zakrystii, ale chory prosił księdza, aby opowiedział mu historię o cudownym obrazie i obrazkach w kaplicy gdzie były namalowane różne cuda za przyczyną Matki Bożej Pocieszenia. Był tam namalowany i ten cud jak ogień we dworze chłopickim zgasł na prośbę pani dworu.
Ksiądz opowiadał po kolei każdą historię, a gdy zaczął mówić o podpalonym w nocy dworze, chorym zatrzęsło i cały posiniał. Lud z ksiądzem zaczęli go ratować, nacierając octem i wodą. Dopiero po chwili zrobiło mu się trochę lepiej. Proboszcz zaczął się go pytać, co mu jest, dlaczego jest taki chory. W odpowiedzi usłyszał, że to kara za podpalenie dworu. Na tę wiadomość ludzie się zdumieli, widząc chorego i obraz na ścianie. Wtedy ksiądz prawie ze łzami powiedział: „Macie cud nowy i naukę na wieki”. Po tych słowach poprosił księdza o spowiedź. Wyspowiadany zmarł w drodze powrotnej do Zamiechowa.
  1. STRASZNA KARA NA PIJAKA

            Historia ta rozgrywała się 220 lat temu, około 1790 roku. W tym to czasie do kościoła w Chłopicach należały trzy wsie: Chłopice, Morawsko i Jankowice. Cała historia rozegrała się u rodziny Wieczorków. Była to rodzina bardzo zamożna. Pan Wieczorek miał żonę i dwoje dzieci, dla których gruntu wystarczyłby bez trudu na dobre życie przez długie lata. Jedynym problemem dla rodziny był ojciec, który nadużywał alkoholu. Na każdym odpuście w Chłopicach i sąsiednich miejscowościach upijał się do nieprzytomności. Kolejną okazją do picia były jarmarki w Jarosławiu, Pruchniku i Radymnie. Upijał się do tego stopnia, że często po trzech dniach nieobecności odnajdywała go zatrwożona rodzina.
            Doszło do tego, że chciał własne pole sprzedać na alkohol. Jednak ówczesne prawo zabraniało takiej sprzedaży, bez zgody właściciela wsi. A ten nie zezwolił na tę transakcję, gdyż znał bardzo dobrze Wieczorka i stan, do jakiego doprowadził swoją rodzinę przez życie pełne pijaństwa.
            W domu rodziny Wieczorków brakowało wszystkiego nawet chleba. Cała rodzina żyła w wielkim ubóstwie i to z winy ojca. Rodzina bardzo ubolewała z tego powodu, ale w ich sercach nie rodziła się nienawiść przeciwnie bardzo kochali męża i ojca oraz dbali o niego, gdy ten był pijany. Gdy trzeźwiejąc dochodził do siebie, prosili go, by się opamiętał, i nie pił więcej, obiecując, że zrobią wszystko, by było mu dobrze. „Ale u twardego grzesznika nie znaczą nic rady dobre, bo on nie zważa już nic i na głos sumienia, a nawet nie dba nic na Boga samego”.
            Żona i dzieci z powodu upadku gospodarstwa zmuszeni byli do chodzenia na zarobek i żyli z tego, co zarobili. Po 15 latach hulanek na odpustach, weselach, jarmarkach i wielu innych okazjach, nie słuchał już nawet pana z dworu, który go upominał, że ziemia odłogiem leży, że dom coraz bardziej niszczeje, że żona w dziećmi strasznie biedują. Także dziekan ksiądz Michał Czapiński ciągle go napominał i namawiał do spowiedzi i poprawy. Wieczorek nic sobie z tego nie robił, aż wskutek pijatyk bardzo ciężko się rozchorował. Nie mógł jeść, pił tylko po kilka łyków wody i ciągle błagał swoje dzieci, aby choć kroplę alkoholu mu podały. Po roku tego stanu nieustannie się pogarszającego, nadal trwał zatwardziale przy swoim.
            Pewnej nocy przybiegła córka na plebanię do księdza proboszcza mówiąc, że jej ojciec właśnie kona. Prosiła także księdza, by kazał zadzwonić w dzwon dla konających, sama zaś pobiegła do kaplicy, prosić Matkę Bożą o lekkie i szybkie konanie dla ojca. Gdy ksiądz dotarł do chorego, ten leżał już bez świadomości. Kościelny zaczął dzwonić w dzwonek dla konających, ale usłyszał, że dzwonek nie dźwięczy naturalnie, tylko serce dzwonka uderzało bezdźwięcznie, nie dając w ogóle znaku ludziom, by się modlili za chorego. Przestraszył się tego dziwnego zjawiska i powiedział: „Co to? Dla Boga!”, po czym „zawołał do dziewczyny, która się modliła, że dzwonek nie dzwoni, tyko słychać, jakby, kto kołatał o beczkę rozbitą!”.
            Córka zapłakała z tego powodu, że nie słychać dzwonka, który zawsze dzwonił dla konających. Zazwyczaj dźwięk jego słuchać było na całą wieś i okolice. Postanowiła wrócić do domu. Kościelny opowiedział całą sytuację z dzwonkiem proboszczowi. Wieczorek umarł po strasznych mękach dopiero po pięciu dniach od tego zdarzenia. Umarł w nocy, w Wielką Środę, a pogrzeb odbył się w Wielki Piątek, więc ani jeden dzwon nie mógł dzwonić, ani nie było Mszy świętej za jego grzeszną duszę podczas pogrzebu.

  1. CUDOWNE OŚLEPIENIE ZŁODZIEJA

            Ta historia wydarzyła się w roku 1767 w odpust Matki Bożej. Kościelny Michał Czyż po skończonych uroczystościach zamykając kościół nie zauważył, że nie wszyscy wyszli z kościoła. Pozostawił w nim jedną osobę – Piotra Podolskiego, który miał zamiar okraść kościół. Zabrał on najlepsze ornaty z komody w zakrystii, zabrał obrusy, a z ołtarza Matki Boskiej pozdejmował sznurki korali, medaliki, firanki jedwabne, nawet zabrał krążki wosku i rozbił skarbonkę, która stała na balaskach przy ołtarzu, do której ludzie składali ofiary, kiedy poza ołtarz szli na kolanach.
            Złodziej powybierał to wszystko, co uważał za cenne, związał w wielki obrus i uciekł przez okno nad zakrystią. Zszedł cicho po dachu na ziemię także wartownik Kuźniarz niczego podejrzanego nie zauważył. Przebrał się też za Żyda, by nie być rozpoznanym. Później droga była już prosta, bo wokół kościoła był gęsty las. Gdy złodziej odszedł na bezpieczną odległość postanowił, że chwilę odpocznie, gdyż czuł się bardzo zmęczony. Kiedy postanowił iść dalej i wziął skradzione rzeczy, nie widział niczego przed sobą. Po chwili zorientował się, że jedynym, co dostrzegał była droga prowadząca do Kościoła. Nie wiedział, co się stało. Próbował znaleźć drogę szukał rękami po lesie, szukał nogami, przecierał oczy, ale nic nie widział. Nie widział nic oprócz drogi powrotnej.
Próbował kilka razy, ale nie przynosiło to skutku. Ze zmęczenia i złości usiadł i zaczął rozmyślać. Miał usłyszeć wtedy głos sumienia: „Wróć się i odnieś kradzież to odejdziesz stąd.” Zrozumiał, że to znak od Boga. Wstał i chciał uciekać tym razem już sam, bez zdobyczy, ale znowu ta dziwna ślepota go ogarnęła i ani rusz wprzód ani boki, tylko w tył. I znowu miał słyszeć sumienie: „Świętokradztwo!, Bezbożniku! Nie pójdziesz na krok stąd dopóki kradzieży nie zaniesiesz do kościoła, nie pożałujesz za grzech i nie opamiętasz się.”
            Po tych słowach strach wielki przeszedł mu po całym ciele. Wziął zdobycz i pomyślał „wrócę się, rzucę brzemię koło bramy kościoła, a potem ucieknę”. Nie przewidział tego, że może być wtedy przyłapany. Ledwo stanął przy bramie zobaczył go Kuźniarz wartownik i szybko go złapał. Wartownik domyślał się, że to jakiś złodziej, ale nie wiedział o okradzeniu kościoła. Rano zbiegli się ludzie z całej wsi, wielu się zdumiewało z powodu tego grzesznego czynu. Zaczęli się zastanawiać, co zrobić z tym człowiekiem za ten świętokradzki czyn.
            Ksiądz Czapiński kazał winowajcę zaprowadzić do kościoła, postawić go przed odsłoniętym ołtarzem i zapalić świece na głównym ołtarzem. Złodziej Piotr opowiedział o dziwnym głosie, jaki słyszał oraz o zdumiewającej utracie wzroku. Ludzie zrozumiawszy, co chciał zrobić Piotr, oburzeni takim świętokradztwem, zaczęli go sądzić. Jedni proponowaliby złamać mu prawą rękę, inni chcieli go oślepić, jeszcze inni wypalić znak na czole lub utopić w stawie. Ksiądz Czapiński proponował, aby zawieść go do Przemyśla na sąd kasztelański. Słysząc to, Piotr upadł na kolana i zaczął wołać o litość. Jako argument stawiał to, że Bóg i Matka Boża cudowna, już mu przebaczyli. Mówił, także, że nauczkę już dostał i obiecywał, że już nigdy nie ukradnie nawet okruszka chleba. Ludzie poprosili niebiosa, aby na znak, że Bóg i Matka Boża mu przebaczyli, uczynili jakiś znak cudowny na potwierdzenie tego przebaczenia. Ludzie nie skończyli jeszcze mówić, a zasłona cudownego obrazu sama z trzaskiem i hukiem zasłoniła obraz a świece na ołtarzu same zgasły. Wtedy parafianie również przebaczyli łotrowi.
  1. KARA BOŻA ZA GRZECH NIECZYSTOŚCI

            W Chłopicach mieszkała dziewczyna Maryna Ślusarska, która była na służbie u proboszcza – kanonika Wojciecha Jakubowskiego. Maryla była urodziwą, piękną i pobożną. Uczestniczyła w Niedzielę i święta na Mszy świętej i Różańcu, gdyż bardzo lubiła śpiewy. Należała też do róży różańcowej. W kościele poznała też Mateusza Myśliwca, który był parobkiem u Kmiecia Jana Kiełta. Zakochała się w nim bardzo, a jak to w miłości bywa Maryna nie odczytała złych intencji tego chłopaka. Trudno się, dziwić tym postępowaniem, gdyż Maryna była sierotą i nie miała rodziny. Brakowało jej też dobrego przyjaciela, nie miała więc komu się zwierzyć i kogo poradzić. Uważała, że wszyscy ludzie są dobrzy, że wszyscy kochają Boga, a tym bardziej ci, którzy chodzą do kościoła i pobożnie się modlą, tak jak Mateusz. Nie znała jego złych zamiarów. Kierując się tym, że obiecywał jej małżeństwo, zgodziła się popełnić z nim grzech nieczystości.
             Maryna szybko się przekonała o złych zamiarach Mateusza i chodziła na pole gdzie pracował prosić by się z nią ożenił, jednak w głowie Mateusza nie było chęci małżeństwa tylko, przyjemności. Ile razy ona przychodziła, on ją przepędzał i nawet kosą jej groził. Dziewczyna nie mając wyjścia nadal grzeszyła z nim jak nikt nie widział.
            Pewnego razu jak szła do Mateusza zobaczyła w lesie ptaka czarnego i bardzo wielkiego. Przestraszyła się go bardzo, ale szła dalej. Gdy stanęła nad potokiem w lesie próbowała go przeskoczyć, ale w miejscu zbyt głębokim i nurt wodny przewrócił ją tak, że cała przemokła. To także jej nie zniechęciło i szła dalej aż miała usłyszeć głos: „Gdzie ty idziesz? Co chcesz zrobić? Wróć się, bo możesz zginąć z duszą na wieki.” Przestraszyła się znowu i chwyciła ręką medalik oraz zaczęła odmawiać „Pod Twoją obronę” przy tym wołając z płaczem: „Najświętsza Panno cudowna ratuj mnie!” Szybko wróciła do domu zapłakana, a następnego dnia poszła do kaplicy i całą Mszę leżała krzyżem na podłodze. Po wyspowiadaniu się wróciła do poprzedniego stylu życia. Dalej była pobożną dziewczyną. Unikała Mateusza, który rozkochał ją w sobie i wykorzystał.
            Mateusz nie poniósł odpowiedzialności za swój zły występek, bo nie miał kto wstawić się za biedną sierotą. Chłopak uwiódł kolejną dziewczynę – córkę gospodarza Szałąśnika i zostawił ją. Tym razem jednak ojciec dziewczyny ujął się za swoim dzieckiem. Zaskarżył go do urzędu kasztelańskiego w Przemyślu. Mateusza skazano na dwa lata więzienia w wieży. Żołnierze mieli też obowiązek mówienia o jego przestępstwach i wyroku ku przestrodze innych dziewcząt i chłopców. Z tej okazji w kaplicy umieszczono obrazek Maryli Ślusarskiej, jak się w pole wybierała do Mateusza i jak doznała nawrócenia.
  1. ZDRAJCA UKARANY

            W 1624 roku w lecie, za panowania króla polskiego Zygmunta III na Galicję napadli Tatarzy. Zaatakowali od Stanisławowa przez Sambor aż do Przemyśla. Prowadził ich sam Chan. Będąc w Przemyślu podzielił swoich ludzi na dwa oddziały. Jednemu kazał rabować wsie od Przemyśla do Brzozowa i Krosna; drugi miał przez Radymno, Jarosław, Kańczugę, Łańcut, dojść aż do Rzeszowa. Chan pozostał w Urzejowicach pod Łańcutem na plebani, a Tatarzy rabowali wioski i miasta znosząc wiele zrabowanych rzeczy do dzisiejszej wsi Wolica.
            Chłopice nie miały w tym czasie kościoła, bo kościół zapadł się razem z domami nieuczciwych Szymona i kościelnego, w miejscu znanym jako „Kościsko”. W lesie na wzgórzu stała kaplica z cudownym obrazem Matki Bożej, która ukazała się w 1490 roku na gruszy na polu Czyża i Śliwy.
            Tymczasem Tatarzy atakowali wioski od strony Radymna przez Dymitrowie gdzie była cerkiew dla Rusinów. Polacy zaś jeździli do Kosienicy, bo tam była ich parafia. Tatarzy używali wszelkich możliwych środków by zrabować i spalić tą cerkiew. Nie potrafili jednak przełamać obrony ludzi, który nie dawali za wygraną. Tylko jeden Tatar przestrzelił obraz Matki Bożej strzałą i tak pozostało do dziś. Po tym wydarzeniu Tatarzy pojechali do Tuligłów, Rokietnicy i Rudołowic, paląc wszystko po drodze – domy, dwory i kościoły.
            W tym czasie w lesie w Chłopicach, koło kaplicy cudownej Matki Bożej przebywało tysiące ludzi z Chłopic i okolic. Ludzie, ratując swój dobytek, uciekali z dziećmi oraz ze zwierzętami. Tatarzy o tym miejscu nie wiedzieli, bo w Chłopicach nie było dworu pańskiego, więc nie było, co rabować, a ponadto położenie Chłopic było bardzo utrudnione ze względu na wiele stawów, które otaczały tę miejscowość od strony Boratyna i Łowiec, a także gęste lasy. Chłopice w tym czasie były własnością panów Tarnowskich późniejszych Jarosławskich.
            W pustelni przy lesie mieszkał w tym czasie pustelnik Marcin Romowski – wojskowy. Z sąsiednich miejscowości widać było dymy palonych dobytków ludzkich. Do tego wieści o wielu napadach dochodziły do ludzi, co zwiększało ich strach, a co za tym idzie gorliwość w prośbach do Matki Bożej cudami słynącej. Rozstawiono też straże i pełniono warty po okolicy, by się skutecznie bronić w razie niespodziewanej napaści.
            Tatarzy dowiedzieli się od chłopów z Radymna, że w Chłopicach znajduje się kaplica, do której ludzie pielgrzymują i zostawiają liczne wota i ofiary. Gdy pustelnik i leśniczy zobaczyli zbliżających się Tatarów, postanowili się bronić. Nie mieli jednak nic poza nazbieranymi w lesie „suchymi kosturami”. Na głos pustelnika chłopi ruszyli do ataku. Tatarzy przestraszyli się bardzo, że jest to większa zasadzka i zaczęli uciekać, zabierając ze sobą tych chłopów, którzy ich prowadzili, aby się im odwdzięczyć za tą ich „radę”. Ludzie ścigali ich aż do Rudołowic. Po raz kolejny Matka Boża okazała cudowną opiekę nad wieloma czcicielami, który w tym lesie się ukrywali. Tatarzy tych zdrajców, który źle ich poprowadzili, przywiązali do drzew i zrobili sobie konkurs strzelecki do żywego celu. Wszyscy zginęli od strzał tatarskich łuków. Po wyjeździe Tatarów pochowano ich razem w jednym dole na polu, bez trumien i bez dzwonów, ze strzałami, które w nich tkwiły.

 

  1. KARA BOŻA NA ZABÓJCĘ

            Jak mówi kolejna legenda, jeden odpust w Chłopicach miał miejsce 28 sierpnia na ruskie Wniebowzięcie Matki Bożej, a drugi na Jagodną – po 2 lipca. Jak to przy odpustach bywało przyjeżdżali zawsze handlarze różnych stron, sprzedając obrazy, kroniki, książki itp. Wśród tych ludzi przyjechał też pewien człowiek z żoną, którego spotkało wielkie nieszczęście. Konie gospodarza spłoszyły się i biegły ciągnąc wóz, tak, że mocno go dyszlem uderzyły i padł z krzykiem na ziemię. Ludzie się zbiegli, złapali konie, zawołali jego żonę i księdza. Ksiądz go wyspowiadał, ale komunii nie udzielił, bo z ust lała mu się krew tak, że nie mógł przełykać.
            Ludzie, którzy widzieli to wydarzenie, razem z jego żoną zaczęli płakać nad jego strasznym losem. Chory z trudem wypowiedział słowa: „Wy płaczecie, ale nic nie wiecie, za co mnie taka śmierć spotyka”. Po czym opowiedział historię, o której nikt nie wiedział. Mówił, że 10 lat wcześniej w dzień odpustu, zabił on człowieka i to dokładnie w tym samym miejscu w lesie. Ludzie nie wiedzieli co robić.
            Gospodarz zmarł. Pochowano go dwa dni później w lesie na cmentarzu i to obok zabitego przez niego wcześniej człowieka. Żona przyrzekła, że odda te skradzione wówczas przez męża pieniądze sierotom po zabitym mężczyźnie. Na drugi dzień po pogrzebie przybiegł grabarz Maciej Wlazło i kościelny z nowiną, że ziemia na grobie pękła na dwoje tak, że trumnę widać. Zakopali go głębiej, ale ta sytuacja się powtórzyła. Zdecydowali więc, że pochowają go poza cmentarzem i gdy tak zrobili zjawisko więcej się nie powtórzyło.

………………………………………………….

.……………………………..

Katecheza 20

Modlitwą i czynem odpowiadam na Słowo Boże

PODRĘCZNIK I ĆWICZENIA NUMER KATECHEZY – 46

Przeczytaj lekcję z podręcznika!

Zastanów się:

Czy wiesz kto powiedział ,,ora et labora’’?.

Zapewne wielu z Was nieraz słyszało słynne powiedzenie ,,ora et labora’’, czyli ,,módl się i pracuj’’. Jednak niewielu ludzi łączy tę myśl z mnichem, jednym z ojców Kościoła – świętym Benedyktem z Nursji (ur. ok. 480, zm. 21 marca 547), który stworzył słynną regułę benedyktyńską. Dokładnie 21 marca minęła 1470 rocznica jego śmierci.

Święty Benedykt jest szczególną postacią w historii Kościoła. Podobnie jak jego siostra bliźniaczka, św. Scholastyka, otrzymał od swoich rodziców surowe, religijne wychowanie, na ich życzenie rozpoczął studia w Rzymie. Jednak to, co widział w tym mieście – skłoniło go do ucieczki na pustkowie koło Subiaco, gdzie spędził 3 lata jako mnich. Znaleziony przez pasterzy nie mógł się już ukrywać, co więcej, na prośbę mnichów został przełożonym ich klasztoru w Vicovaro.

Benedykt pragnął zreformować ten klasztor, ale rzecz się nie powiodła – podobno cudem uniknął zamachu na swe życie ze strony współbraci i powrócił do pustelniczego życia. Jednak taki żywot nie był mu dany, bo znów zaczęli do niego napływać uczniowie, którym, co ciekawe,  zbudował w okolicy 12 klasztorów. Potem Benedykt opuścił Subiaco i udał się na Monte Cassino, gdzie zbudował klasztor, w którym spędził ostatnich kilkanaście lat życia. Tam też opracował zasady życia benedyktyńskiego, tzw. regułę. Bardzo ważnymi jej elementami były: modlitwa oraz praca fizyczna. Święty dokończył swego żywota 21 marca 547 roku.

Papież Paweł VI, który w 1964 roku ogłosił św. Benedykta głównym patronem naszego kontynentu, tak napisał: ,, (św. Benedykt) łącząc z modlitwami prace rzemieślnicze, zgodnie z hasłem ,,módl się i pracuj’’, nadał wysoką godność pracy ludzkiej’’. Warto wspomnieć, że dziś Benedykt patronuje również zakonom, górnikom, architektom, inżynierom, wydawcom, nauczycielom, speleologom, a nawet uczniom.

Wspomniane już ,,ora et labora’’ jest dziś mottem  reguły zakonu benedyktynów.

Jak te słowa dziś rozumiemy? ,,To motto można rozwinąć w następujący sposób: pracuj tak, jakby wszystko zależało od ciebie, a módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga’’. ,,Módl się, rozmawiaj z Bogiem i popieraj to pracą – uczciwa praca dla innych i dla siebie to też forma modlitwy, służy własnemu rozwojowi na bożą chwałę’’.

Nic dodać, nic ująć. Praca i modlitwa połączone w jedno są prostym przepisem na piękne życie z Bogiem, dzięki któremu wszystko było, jest i będzie: nasza praca, nasze życie. Niech to ponadczasowe benedyktyńskie  ,,ora et labora’’ pomaga nam  każdego nowego dnia.

 

Wykonaj ćwiczenia z katechezy nr 46

Pomódl się do Świętego Benedykta:

Boże, nasz Ojcze,
Ty napełniłeś świętego Benedykta, opata duchem Twojego Syna
i uczyniłeś go znakomitym nauczycielem ewangelicznej doskonałości,
spraw, abyśmy czcząc Jego pełne blasku przejście do nieba,
zdążali do szczytów miłości i chwały.
Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen

…………………………………………………….

Katecheza 19

Słowo Boże moim drogowskazem do nieba

PODRĘCZNIK I ĆWICZENIA NUMER KATECHEZY – 45

 

POSŁUCHAJ – CIEKAWE!

Teraz trochę trudniej.

Znany duszpasterz ludzi młodych, ojciec Leon Knabit, benedyktyn z Tyńca, opowiada jak dobrze czytać Pismo Święte.

Posłuchaj i zastanów się:

JAKO ZADANIE ZNAJDŹ W PISMIE ŚWIĘTYM I PRZECZYTAJ:

wybierz jedno z podanych niżej :

  • opis uciszenia burzy na jeziorze Genezaret lub:

  • przypowieść o synu marnotrawnym lub:

  • opis rozmnożenia chleba lub:

  • przypowieść o pannach mądrych i głupich lub:

  • opis wskrzeszenia Łazarza

Następnie streść to co przeczytałeś i wyślij streszczenie na mojego maila: jacek0550@op.pl

Na koniec przeczytaj co Roman Brandstaetter napisał o Biblii:

Centrum mojego świata
Roman Brandstaetter

Biblia leżała na biurku mojego dziadka. Biblia leżała na stołach moich praojców. Nigdy w bibliotece. Zawsze na podręczu.

W naszym domu nikt Biblii nigdy nie szukał, nigdy również nie słyszałem, aby ktokolwiek pytał, gdzie ona leży. Wiadomo było, że u dziadków na biurku, u nas na małym stoliku obok fotela, w którym wieczorami zwykł siadywać ojciec.
Miejsce, na którym leżała Biblia, było dla mnie miejscem wyróżnionym. Gdyby mnie wówczas spytano, w czym upatruję owo wyróżnienie, na pewno nie umiałbym odpowiedzieć, mimo to odczuwałem niezwykle wyraźnie nadzwyczajność tego miejsca. Było ono dla mnie środkiem całego mieszkania, wyniesionym wysoko nad całe mieszkanie, punktem, dokoła którego wszystko się obracało. Gdy ojciec wieczorem czytał Biblię, chodziłem po pokoju na palcach. Dziadkowi nigdy bym się nie ośmielił przerwać jej lektury. Obaj byli dla mnie w takich chwilach naznaczeni przywilejem nietykalności. Od najmłodszych lat byłem świadkiem nieustannej manifestacji świętości tej Księgi, jej kultu i wywyższania. Samo jej otwarcie jest już aktem podniosłym. W mistycznym Zoharze jest napisane: „Gdy wyjmuje się Świętą Księgę, aby z niej czytać, otwierają się niebieskie bramy miłosierdzia i wzniecają miłość na wysokościach”.
Ojciec opowiadał mi, że pradziadek, ilekroć sięgał po Biblię, mył uprzednio ręce i modlił się o łaskę mądrego czytania. Mój pierwszy nauczyciel języka hebrajskiego – zginął w 1914 roku w bitwie pod Kraśnikiem — bił mnie linijką po dłoni, gdy ośmieliłem się dotknąć palcem świętych liter Pięcioksięgu.
Dziadek od wczesnej młodości zapisywał drobnym, hebrajskim pismem na wewnętrznych stronach okładek Biblii, a potem na wklejonych do niej arkusikach papieru, przyciętych z pedantyczną dokładnością do rozmiarów Księgi, daty śmierci swoich przodków i najbliższych z rodziny. Były to kronikarskie zapiski o śmierci jego prapradziadków, pradziadków i dziadków – jeden z nich zmarł tragicznie w 1793 roku wśród okoliczności przypominających romantyczną balladę – praprababek, prababek i babek, stryjów i wujów, braci stryjecznych, dzieci, wnuków, a na koniec mojej babki. Gdy wpisywał jej imię – stałem właśnie obok niego – zapytałem: „Dlaczego zapisujesz w Biblii imiona umarłych?”. „Bo jest księgą żywych” – odparł, nie przerywając pisania.

Roman Brandstaetter, Krąg biblijny, Wydawnictwo M, Krakow 2010, str. 28-29

…………………………………………….

 

KATECHEZA 18

Dziękczynienie za dar Eucharystii – Boże Ciało

Zapraszam Was dzisiaj do pochylenia się nad Sakramentem Eucharystii, który jest dla nas wszystkich szczególnie ważny, gdyż jest pokarmem na drogę do wieczności. Oczywiście młody człowiek raczej nie myśli jeszcze o życiu wiecznym, gdyż jest do dla niego perspektywa tak odległa, że aż wręcz abstrakcyjna. Niemniej jednak trzeba sobie uświadomić, że przecież przez całe życie pracujemy na wieczność. Dlatego Chrystus zastawił nam Siebie pod postaciami chleba i wina, by nas umacniać na drodze przez życie. Dlaczego ten właśnie Sakrament jest taki ważny? Dlatego że zobowiązuje on do dobrego i uczciwego życia w wierze i miłości Boga i bliźniego.
Eucharystia to najpiękniejszy dar, który zostawiła Nam Pan Jezus, a święto Bożego Ciała i tradycyjna procesja to wyraz naszego dziękczynienia za ten dar i uwielbienia Pana, który jest obecny wśród nas pod postaciami chleba i wina
2. OBEJRZYJ FILMY:

 Przeczytaj tekst z pisma Świętego, i zastanów się co Pan Jezus powiedział o Eucharystii:

Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu». Rzekli więc do Niego: «Panie, dawaj nam zawsze tego chleba!». Odpowiedział im Jezus: «Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie……..
Ale Żydzi szemrali przeciwko Niemu, dlatego że powiedział: «Jam jest chleb, który z nieba zstąpił». I mówili: «Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy? Jakżeż może On teraz mówić: „Z nieba zstąpiłem”». Jezus rzekł im w odpowiedzi: «Nie szemrajcie między sobą! Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. …….
Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata». Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: «Jak On może nam dać [swoje] ciało do spożycia?»
Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki». To powiedział ucząc w synagodze w Kafarnaum.
A spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, wielu mówiło: «Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?». Jezus jednak świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: «To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego, jak będzie wstępował tam, gdzie był przedtem? Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą». Jezus bowiem na początku wiedział, którzy to są , co nie wierzą, i kto miał Go wydać. Rzekł więc: «Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli mu to nie zostało dane przez Ojca». Odtąd wielu uczniów Jego się wycofało i już z Nim nie chodziło. Rzekł więc Jezus do Dwunastu: «Czyż i wy chcecie odejść?». Odpowiedział Mu Szymon Piotr: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga».

A teraz historia i znaczenie procesji Bożego Ciała:

Początek tego święta sięga roku 1263, kiedy to w Bolesnie jeden ksiądz, wątpiący w rzeczywistą przemianę chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa, wziął hostię do ręki, ta zaczęła krwawić. Korporał, przechowywany do dziś w katedrze w pobliskim Orvieto, jest uznawany za ten, na który wówczas spadły krople krwi. Dotąd widać na nim plamy. W czasie procesji Bożego Ciała obnosi się ten korporał zamiast monstrancji.
W 1264 r. papież Urban IV specjalna bullą „Transiturus” ustanowił tę uroczystość dla całego Kościoła.
Procesja Bożego Ciała to nie tyle pokazywanie białej Hostii w ozdobnych monstrancjach, ale przede wszystkim powinno to być umacnianie wiary przez jej pokazywanie, co dla zmysłów jest doprawdy niepojęte, niech dopełni wiara w nas, bo inaczej ta procesja niczym nie będzie się różnić od jakiekolwiek innego przemarszu, czy pochodu.
Cuda eucharystyczne, jak ten z Bolseny, miały najczęściej miejsce wtedy, gdy celebrujący Eucharystię powątpiewał w przemianę.
Zwyczaj czterech ołtarzy, przy której zatrzymuje się procesja Boże Ciała, przyszedł do nas z Niemiec, gdzieś w XVI w.
Jedni odnoszą te cztery ołtarze do żywiołów, inni do stron świata. Logiczniejszy i oczywistszy wydaje się być ich związek z czterema Ewangeliami, zwłaszcza, że czytane są chronologicznym porządku powstawania, choć może on tu wcale nie jest najważniejszy.
Przy pierwszym ołtarzu słyszymy: Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia? To powinno sprowokować do pytania o własne przygotowanie do niedzielnej Eucharystii. To wewnętrzne – Eucharystia oczywistością niedzieli, czy dodatek do dnia wolnego – i zewnętrzne, poprzez jakość i styl strój, ubiór.
Przy drugim słyszymy: Jedli do sytości. To nakarmienie czterech tysięcy ludzi siedmioma chlebami i kilkoma rybami bardzo plastycznie przypomina zasadę, że dobro, jakkolwiek by go nie rozumieć da się pomnożyć tylko przez podzielenie.
Przy trzecim jesteśmy świadkami pytania: czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiała z nami w drodze? I stwierdzenie: jak Go poznali przy łamaniu chleba.
No właśnie, żeby Go poznać przy łamaniu chleba, najpierw musi zapałać serce…
No i przy czwartym ołtarzu słyszymy deklarację: przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy.
Jakże logiczny jest związek fragmentów tych czterech Ewangelii. Aby mogła zaistnieć taka jedność, o której mówi Pan Jezus, to najpierw musi być przygotowanie, potem trzeba podzielić, żeby pomnożyć, a na końcu trzeba zapałać, żeby rozpoznać.
Jeśli więc nie ma takiej jedności, to którego z tych ogniw brakuje? Byle tylko nie wszystkich po trochu.

Do zobaczenia na procesji w czwartek!

………………………………….

Katecheza 17

NAJŚWIĘTSZE SERCE JEZUSA – ZMIŁUJ SIĘ NAD NAMI

Rozpoczęliśmy miesiąc czerwiec, który poświęcony jest szczególnej czci Najświętszego Serca Pana Jezusa. Dlatego też chcę was poprosić, by w tej katechezie więcej czasu poświęcić na modlitwę i oddanie czci i uwielbienia Bożemu Sercu. 

Na początku zapoznajmy się z życiem św. Małgorzaty Marii Alacoque, oraz obietnicami, jakie otrzymała od Pana Jezusa podczas objawień:

A TERAZ CZAS NA MODLITWĘ. NAJLEPIEJ JEŚLI ODMÓWISZ TE MODLITWY W I PIĄTEK:

Litania do Serca Pana Jezusa

Wszechmogący, wieczny Boże, wejrzyj na Serce najmilszego Syna swego i daj się przebłagać tym, którzy żebrzą Twojego miłosierdzia:

Kyrie, elejson. Chryste, elejson. Kyrie, elejson.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, Syna Ojca Przedwiecznego, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, w łonie Matki Dziewicy przez Ducha Świętego utworzone, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, ze Słowem Bożym istotowo zjednoczone, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, nieskończonego majestatu, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, świątynio Boga, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, przybytku Najwyższego, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, domie Boży i bramo niebios, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, gorejące ognisko miłości, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, sprawiedliwości i miłości skarbnico, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, dobroci i miłości pełne, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, cnót wszelkich bezdenna głębino, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, wszelkiej chwały najgodniejsze, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, królu i zjednoczenie serc wszystkich, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, w którym są wszystkie skarby mądrości i umiejętności, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, w którym mieszka cała pełnia Bóstwa, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, w którym sobie Ojciec bardzo upodobał, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, z którego pełni wszyscyśmy otrzymali, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, odwieczne upragnienie świata, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, cierpliwe i wielkiego miłosierdzia, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, hojne dla wszystkich, którzy Cię wzywają, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, źródło życia i świętości, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, przebłaganie za grzechy nasze, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, zelżywością napełnione, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, dla nieprawości naszych starte, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, aż do śmierci posłuszne, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, włócznią przebite, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, źródło wszelkiej pociechy, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, życie i zmartwychwstanie nasze, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, pokoju i pojednanie nasze, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, krwawa ofiaro grzeszników, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, zbawienie ufających Tobie, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, nadziejo w Tobie umierających, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, rozkoszy wszystkich Świętych, zmiłuj się nad nami.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
K: Jezu cichy i pokornego serca,
W: Uczyń serca nasze według Serca Twego.
Módlmy się. Wszechmogący, wieczny Boże, wejrzyj na Serce najmilszego Syna swego i na chwałę, i zadośćuczynienie, jakie w imieniu grzeszników Ci składa, † daj się przebłagać tym, którzy żebrzą Twojego miłosierdzia, * i racz udzielić przebaczenia w imię tegoż Syna swego, Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Możesz także skorzystać z wersji on-line:

AKT POŚWIĘCENIA RODZAJU LUDZKIEGO

NAJŚWIĘTSZEMU SERCU PANA JEZUSA

O Jezu najsłodszy, Odkupicielu rodzaju ludzkiego, wejrzyj na nas, korzących się u stóp Twego ołtarza. Twoją jesteśmy własnością i do Ciebie należeć chcemy. Oto dzisiaj każdy z nas oddaje się dobrowolnie Najświętszemu Sercu Twemu, aby jeszcze ściślej zjednoczyć się z Tobą. Wielu nie zna cię wcale; wielu odwróciło się od Ciebie, wzgardziwszy przykazaniami Twymi. Zlituj się nad jednymi i drugimi, o Jezu Najłaskawszy, i pociągnij wszystkich do świętego Serca Swego.
Królem bądź nam, o Panie, nie tylko wiernym, którzy nigdy nie odstąpili od Ciebie, ale i synom marnotrawnym, którzy Cię opuścili. Spraw, aby do domu rodzicielskiego wrócili co prędzej i nie zginęli z nędzy i głodu. Króluj tym, których albo błędne mniemania uwiodły, albo niezgoda rozdziela; przywiedź ich do przystani prawdy i jedności wiary, aby rychło nastała jedna owczarnia i jeden pasterz.
Użycz Kościołowi Twemu bezpiecznej wolności. Udziel wszystkim narodom spokoju i ładu. Spraw, żeby ze wszystkiej ziemi, od końca do końca, jeden brzmiał głos: Chwała bądź Bożemu Sercu, przez które stało się nam zbawienie. Jemu cześć i chwała na wieki. Amen.

……………………………………………………….

Katecheza 16

SAKRAMENTY ŚWIĘTE W ŻYCIU CHRZEŚCIJANINA

PODRĘCZNIK I ĆWICZENIA NUMER KATECHEZY – 44

Rozpocznij lekcję dobrą piosenką:

Przeczytaj opis Sakramentów z podręcznika (str. 149 – 150)

 

A teraz prezentacja Sakramentów – bardzo ciekawe:

ZADANIE:

NAPISZ SWOJE WSPOMNIENIA Z PRZYJĘCIA I KOMUNII ŚWIĘTEJ!

CIEKAWE CO JESZCZE PAMIĘTASZ Z TEGO WYDARZENIA?

WYŚLIJ NA MOJEGO MAILA: Jacek 0550@op.pl

 

Na koniec modlitwa:

…………………………….

Katecheza 15

ZESŁANIE DUCHA ŚWIETEGO

Pięćdziesiąt dni po zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, Kościół obchodzi uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Tym samym świętuje swoje narodziny, bo w tym dniu, jak pisze św. Łukasz w Dziejach Apostolskich, grono Apostołów zostało „uzbrojone mocą z wysoka” a Duch Święty czyni z odkupionych przez Chrystusa jeden organizm – wspólnotę.

Obejrzyj program, który mówi o tajemnicy Zesłania Ducha Świętego:

PRZECZYTAJ JAKIMI DARAMI OBDARZA NAS DUCH ŚWIETY!

 
Dar mądrości
Wszystko, co dobre, zaczyna się od mądrego myślenia. Duch tego świata usiłuje wmówić nam, że mądrość to nic więcej niż tylko inteligencja, wiedza czy wykształcenie. Duch Święty przypomina, że mądrość to korzystanie z inteligencji, wiedzy i wykształcenia wyłącznie w jednym celu: po to, by kochać. Mądrość przejawia się poprzez rozumienie sensu przykazań Dekalogu i norm moralnych, które chronią nas przed błędami, krzywdami i cierpieniem. Mądrość to odróżnianie dobra od zła, wartości pozornych od wartości prawdziwych. To świadomość, że bez pomocy Ducha Świętego jesteśmy omylni i zawodni w tym, co myślimy i czynimy. Boża mądrość wiąże umysł z sercem, realizm z ideałami, odwagę z roztropnością.
Dar rozumu
Jest on ściśle związany z darem mądrości. Po grzechu pierworodnym człowiek potrafi używać myślenia w nierozumny sposób i oszukiwać samego siebie. Dar rozumu uzdalnia człowieka do tego, by nie tylko poznawał świat wokół siebie, ale też by coraz lepiej rozumiał samego siebie i innych ludzi. Dzięki temu darowi jesteśmy w stanie odróżniać świętość od grzechu.

Dar rady

Trzeci dar Ducha Świętego to dar rady. Łatwiej jest udzielać mądrych rad innym ludziom niż samemu sobie. Właśnie dlatego im bardziej ktoś chce pomóc sobie, tym bardziej potrzebuje rady i pomocy od Boga. Duch Święty udziela nam mądrych rad, czyli takich, które są zgodne z Przykazaniami. W naszych czasach żyjemy w cywilizacji złych rad. Łatwiej nam słuchać złej rady ludzi zdemoralizowanych niż dobrej rady mądrych przyjaciół, gdyż ci pierwsi podpowiadają nam to, co łatwiejsze, a przyjaciele zachęcają do czynienia tego, co prowadzi do szczęścia, ale stawia wymagania. Duch Święty zawsze radzi czynić to, co sprawiedliwe i święte.

Dar męstwa

Chodzi tu o męstwo w czynieniu dobra, gdyż czynić zło potrafi każdy tchórz. Duch Święty przypomina nam o tym, że odważni są ci, którzy nie boją się słuchać głosu sumienia, przyznawać do Jezusa i bronić swoich ideałów. Duch Święty dodaje nam odwagi w mierzeniu się z własnymi słabościami i lękami o przyszłość. Pomaga pokonywać trudności, stawiać sobie wymagania, stanowczo bronić własnych marzeń, pragnień, ideałów. Nikt nie namówi do zła tego, kto ma odwagę powiedzieć stanowczo „nie!”, gdy przychodzi mu mierzyć się z własną słabością czy pokusą.
Dar umiejętności
Każdy człowiek posiada jakieś pozytywne umiejętności. Niektóre z nich nabywamy niemal bez wysiłku, spontanicznie, jak na przykład umiejętność oddychania, poruszania się czy posługiwania się językiem ojczystym. Są jednak takie umiejętności, które są ważne, a których nie nabywa się łatwo, na przykład zdobywanie wiedzy czy budowanie pozytywnych więzi. Najważniejsza umiejętność to zdolność mądrego kierowania samym sobą. Duch Święty uczy nas umiejętności odnoszenia się z mądrą miłością nawet do tych ludzi, którzy nie kochają. Pomaga łączyć miłość do Boga z miłością do człowieka, bogactwo duchowego z dobrobytem materialnym, pracę z odpoczynkiem.
Dar pobożności
Dzięki temu darowi odróżniamy pobożność od jej karykatur: dewocji, fanatyzmu, czy fałszywego przekonania o naszej wyższości nad innymi ludźmi tylko dlatego, że zostaliśmy ochrzczeni i uważamy siebie za chrześcijanin. Dar pobożności pomaga rozmawiać z Bogiem w sposób, który prowadzi do ciągłego nawracania się i wierności otrzymanemu od Boga powołaniu.
Dar bojaźni Bożej
Siódmym darem Ducha Świętego jest dar bojaźni Bożej. Ten dar nie ma nic wspólnego z lękiem czy przerażeniem. Pismo Święte wyjaśnia, że bojaźń Boża to początek mądrości, gdyż nie wynika ze strachu przed Bogiem, ale z szacunku i wdzięczności wobec Boga, który kocha nas aż do krzyża. Bojaźń Boża to nie strach, jakiego doświadczał Adam po grzechu pierworodnym, lecz pokora grzesznego człowieka w obliczu Boga, który jest świętością.

 

Pomódl się o te dary dla siebie i swoich bliskich:

Duchu Przenajświętszy, racz mi udzielić daru mądrości, abym zawsze umiejętnie rozróżniał dobro od zła i nigdy dóbr tego świata nie przedkładał nad dobro wieczne;
daj mi dar rozumu, abym poznał prawdy objawione na ile tylko jest to możliwe dla nieudolności ludzkiej;
daj mi dar umiejętności, abym wszystko odnosił do Boga, a gardził marnościami tego świata;
daj mi dar rady, abym ostrożnie postępował wśród niebezpieczeństw życia doczesnego i spełniał wolę Bożą;
daj mi dar męstwa, abym przezwyciężał pokusy nieprzyjaciela i znosił prześladowania, na które mógłbym być wystawiony;
daj mi dar pobożności, abym się rozmiłował w rozmyślaniu, w modlitwie i w tym wszystkim, co się odnosi do służby Bożej;
daj mi dar bojaźni Bożej, abym bał się Ciebie obrazić jedynie dla miłości Twojej.
Do tych wszystkich darów, o Duchu Święty dodaj mi dar pokuty, abym grzechy swoje opłakiwał i dar umartwienia, abym zadośćuczynił Boskiej sprawiedliwości.
Napełnij Duchu Święty serce moje Boską miłością i łaską wytrwania, abym żył po chrześcijańsku.
Amen.

NA KONIEC POSŁUCHAJ. WARTO!!!

…………………………………..

Katecheza 14

POZNAJEMY PRZYPOWIEŚCI OPOWIEDZIANE PRZEZ PANA JEZUSA

Dziś chcę wam zaproponować poznanie kilku następnych opowiadań, nazwanych przypowieściami, które pan Jezus mówił do swoich słuchaczy, aby lepiej go zrozumieli.

ZADANIE: Obejrzyj uważnie film i napisz w jaki sposób należy wykorzystywać dary, zdolności i umiejętności, które otrzymaliśmy od Pana Boga.

………………………………………….

Katecheza 13

JEZUS ZAPRASZA NAS DO SWEGO KRÓLESTWA

Katechizm i ćwiczenia – lekcja nr 40

Nauczanie Pana Jezusa można określić jako wezwanie do nawrócenia, jako wezwanie do wiary w Dobrą Nowinę o królestwie Bożym.
Ewangelie w wielu miejscach mówią o królestwie niebieskim. Królestwo to jest podobne do ziarnka gorczycy, które choć jest bardzo malutkie, to jednak powoli się rozwija i osiągnie niezwykłe rozmiary – tak jak owo ziarnko gorczycy (Mt 13,31-21). Jest to królestwo podobne do zaczynu, który potrafi zakwasić – czyli przemienić mąkę – podobnie jak i królestwo potrafi przemieniać wszystko i wszystkich (Mt 13,33).
Królestwo to porównywane jest do skarbu, który ukryty jest w roli (Mt 13,44-45). Skarb ten znalazł pewien człowiek, po czym znalazłszy sprzedał wszystko co miał by móc ten skarb zdobyć. Królestwo niebieskie podobne jest też do perły, którą znalazł człowiek poszukujący pięknych pereł. Człowiek ten, gdy znalazł tą jedyną drogocenną perłę, sprzedał wszystkie posiadane przez siebie perły, by móc nabyć tę jedną jedyną (Mt 13,45-46).
Jezus uczy także, iż królestwo niebieskie można porównać uczty królewskiej na którą to ucztę są zaproszeni wszyscy ludzie (Mt 22,1-14). Wszystkie, bardzo liczne przypowieści Jezusa ukazują królestwo Boże, do którego zaproszony jest każdy z nas. Królestwo to, jest już obecne wśród nas. Jest to Kościół, który prowadzi nas do pełnej wspólnoty z Bogiem. Boże zaproszenie przez Jezusa Chrystusa Kościół kieruje do wszystkich ludzi, niezależnie od różnic rasowych, ekonomicznych czy nawet moralnych. To zaproszenie jest kierowane do złych i dobrych.
Aby wejść na tę ucztę, trzeba, mieć szatę godową. Ową szatą nazywano świętość życia albo dobre czyny. Św. Augustyn zaś uważał, iż ową szatą jest miłość: „Prawdziwą szatą godową jest miłość, która pochodzi z czystego serca, dobrego sumienia i szczerej wiary.

W filmie znajdziesz wiele innych przypowieści o Królestwie Bożym. Zapraszam do obejrzenia.

Wykonaj ćwiczenia z lekcji nr 40.

…………………………………….

Katecheza 12

BÓG DAJE ŚWIADECTWO O SWOIM SYNU

Katechizm i ćwiczenia – lekcja nr 39

I. POSŁUCHAJ OPOWIADANIA O TYM CO WYDARZYŁO SIĘ NA GÓRZE TABOR:

 II. Pan Bóg zaświadczył wobec Apostołów o prawdziwości posłannictwo Swojego Syna. A czy my możemy dawać świadectwo o Chrystusie? Oczywiście. Na przykład w szkole. Zapewne tam za niedługo wrócimy, a wtedy powinniśmy sobie przypomnieć treść tej lekcji. Jesteśmy zobowiązani przez sakrament chrztu do dawania świadectwa.

Zapamiętajcie więc, co możemy zrobić by zaświadczyć o Panu Jezusie i o naszej wierze: Oto kilka propozycji

1.Noś wiarę
Twój krzyżyk czy medalik może być subtelny, ale istotny. Kto wie, czy ktoś nie spyta cię o niego i nie zacznie więcej myśleć na temat Boga? Kiedy uczyłem w liceum była tam jedna dziewczyna, która zawsze nosiła Biblię ze sobą, idąc korytarzem. Słowo Boże u jej boku zmieniało atmosferę w szkole. Większość młodzieży ją podziwiało i szanowało.
2. Módl się przed posiłkami
Nie powinieneś powstrzymywać nikogo przy twoim stole przed jedzeniem ani zmuszać go do modlitwy. Nie musisz się nawet modlić na głos. Po prostu poświęć chwilę, by zaprosić Ducha Świętego i podziękuj Bogu, że to jedzenie jest na tyle silne, że pozwoli ci na wysiłek umysłowy do końca dnia.
3. Módl się za lub z innymi
Kiedy usłyszysz, jak inni plotkują, pomódl się po cichu za nich i za osobę, o której mówią. Może odważysz się sprzeciwić temu obgadywaniu. Wiedza, że modlitwa jest potężna i że zdecydowanie potrzebujemy jej więcej na świecie, oraz modlitwa za rówieśników ze szkoły jest kluczem do zmiany naszego doświadczenia związanego ze szkołą!
4. Wybierz religijny temat prezentacji czy pracy
Zaprezentuj swój entuzjazm naukowy, ponieważ bycie katolikiem nie koliduje z nauką .
5. Miej odpowiednie podejście
Jest coś takiego jak prawda absolutna. Jest dobro i zło. Twoje nastawienie to nie tylko światło dla twojej drogi, ale także dla innych, którzy potrzebują stabilności. Czasami słuszna rzecz nie jest oczywista, ale pewność działania, kiedy staje się jasna, i szukanie odpowiedzi, kiedy jasna nie jest, to coś, czego świat potrzebuje.
6. Wybaczaj i okazuj miłosierdzie
Przebaczenie jest rzadko spotykane w społeczeństwie, ale chrześcijanie powinni okazywać wybaczenie i miłosierdzie. Pokaż innym, że jesteś chrześcijaninem poprzez twoją miłość i okazywanie miłosierdzia. Wybacz osobie, która wpadła na ciebie na korytarzu, nawet jeśli uważasz, że zrobiła to specjalnie, i rusz dalej ze swoim życiem.
7. Siadaj obok osoby, która jest samotna i może nawet wydawać się nieprzyjazna
Jesteśmy istotami społecznymi. Nawet jeśli nie będziecie rozmawiać, życzliwa obecność drugiego człowieka może działać cudownie na duszę. Zostaliśmy wezwani do naśladowania Chrystusa i do tego, żeby docierać do osób, które zostały odrzucone lub same się odsunęły. Zwykła obecność drugiej osoby nie zaszkodzi, a może być wystarczająca, by rówieśnik zbliżył się do Chrystusa.
8. Pokazuj dobrego ducha sportowego
Na boisku pomagaj wstać innym, nawet jeśli są z przeciwnej drużyny. Nie obmawiaj osób z innej drużyny, a jednocześnie wkładaj dużo wysiłku i talentu w swoje sportowe poczynania.
9. Zgłaszaj się na ochotnika
Szkoła ciągle przypomina ci o twojej przyszłości, twoich studiach, twoich ocenach, twojej liczbie godzin nieobecności. Poświęć czas ze swojego zapracowanego życia, by pomagać innym zrozumieć, że jest jeszcze życie poza szkolnymi rankingami. Jest Droga, Prawda i Życie – wszystko to jest bardziej znaczące niż zakończenie szkoły.
10. Bądź szczery
„Czy naprawdę jesteś chrześcijaninem?” To nic złego, jeśli powiesz, że musisz iść rano na mszę ze swoją rodziną, dlatego musisz już wyjść. „Dlaczego robisz znak krzyża przed jedzeniem?” Możesz wytłumaczyć, czym jest Znak Krzyża i jak wiele on dla ciebie znaczy. „Nie wiesz, że Bóg nie istnieje?” Jeśli ty wierzysz w Boga, zapytaj, czy inny wiedzą, że Bóg istnieje.

To wszystko wcale nie jest trudne. Prawda?

WYKONAJ ĆWICZENIA Z LEKCJI NR 39,

A NA KONIEC ODMÓW MODLITWĘ „OJCZE NASZ”

……………………………………………………..

 

Katecheza 11

SETNA ROCZNICA URODZIN ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II – KONKURS

Drogie dzieci, kochana młodzieży, szanowni rodzice!

Za tydzień, w poniedziałek 18 maja będziemy wspominali 100 rocznicę urodzin naszego rodaka, papieża Jana Pawła II. Jako że w tym szczególnym czasie nie będziemy mogli zbytnio zaangażować się osobiście w świętowanie tego ważnego wydarzenia, proponuję wszystkim wzięcie udziału w konkursie poświęconym naszemu Papieżowi. Warunki i rodzaje konkursu podaję niżej. Myślę że każdy znajdzie coś dla siebie.

…………………………………………….

KONKURS

TEMAT KONKURSU: JAN PAWEŁ II W MOIM DOMU

Wykonane prace, które otrzymam zostaną zaprezentowane przy ołtarzu polowym, obok kościoła w Chłopicach. Dlatego też proszę, by dostarczyć mi je do najbliższej soboty, by w niedzielę można było je oglądać. W związku z tym najlepiej dostarczyć mi oryginał, może być również skan lub zdjęcie na maila (dobrej jakości – sam wydrukuję).
  1. KONKURS PLASTYCZNY – (technika dowolna, format A4) – propozycje:

  • Pomnik Jana Pawła II przed naszym domem (rysujemy widok naszego domu i umieszczamy przed nim pomnik papieża)

  • Jan Paweł II w moim pokoju (malujemy wnętrze swojego pokoju lub innego pomieszczenia w domu i wstawiamy postać papieża, który spotyka się z naszą rodziną)

  • portret lub obraz Jana Pawła II  

  • rzeźba Jana Pawła II

2. KONKURS GEOGRAFICZNY (format A4 lub większy)

  • na mapę Polski nanosimy miejsca związane z Janem Pawłem II (z jego życia przed wyborem na papieża lub z pielgrzymek do Ojczyzny, przyklejając lub rysując)

3. KONKURS HISTORYCZNY

  • opisujemy jedno ważne wydarzenie z życia Papieża Polaka

4. KONKURS FOTOGRAFICZNY (dla tych, którzy posługują się programami do obróbki zdjęć, format zdjęcia A4 lub mail do wydruku)

  • Pomnik Jana Pawła II przed naszym domem (wykonujemy zdjęcie naszego domu i umieszczamy przed nim pomnik papieża)

  • Jan Paweł II w moim pokoju (zdjęcie wnętrza swojego pokoju lub innego pomieszczenia w domu i wstawiamy postać papieża, który spotyka się z naszą rodziną)

5. KONKURS LITERACKI

  • piszemy wiersz o Janie Pawle II

  • piszemy opowiadanie, esej, reportaż itp. z Janem Pawłem II jako bohaterem

6. KONKURS LITURGICZNY

  • Układamy modlitwę lub litanię do Świętego Jana Pawła II

  • projektujemy domowy ołtarzyk poświęcony Janowi Pawłowi II (z jego wizerunkiem)

…………………………………………………

MAM NADZIEJĘ ŻE KAŻDY ZNAJDZIE COŚ DLA SIEBIE W TYCH PROPOZYCJACH.
CZEKAM Z NIECIERPLIWOŚCIĄ NA WASZE PRACE. PRZEŚLĘ JE TAKŻE DO WASZYCH NAUCZYCIELI Z ODPOWIEDNICH PRZEDMIOTÓW, BY MOGLI PODZIWIAĆ I OCENIĆ WASZĄ KREATYWNOŚĆ. PO POWROCIE DO SZKOŁY MAM NADZIEJĘ ŻE WASZE PRACE TAM ZNAJDĄ STAŁE MIEJSCE.
W TYM TYGODNIU NIE BĘDZIE JUŻ WIĘCEJ LEKCJI, GDYŻ WYKONANIE PRAC KONKURSOWYCH ZAJMIE SPORO CZASU.
POZDRAWIAM WSZYSTKICH I ŻYCZĘ SZCZĘŚĆ BOŻE. Ks. Jacek.

………………………………………………………..

PROPONUJĘ TAKŻE OBEJRZENIE ZNAJDUJACYCH SIĘ PONIŻEJ RÓŻNYCH MATERIAŁÓW O JANIE PAWLE II. DLA MŁODSZYCH I STARSZYCH, DLA WSZYSTKICH.

………………………………..

Katecheza 10

ŚW. STANISŁAW BISKUP KRAKOWSKI I MĘCZENNIK – PATRON POLSKI

PATRON ŁADU MORALNEGO

DRODZY MŁODZI PRZYJACIELE!
Kościół katolicki w Polsce obchodzi w dniu 8 maja uroczystość św. Stanisława Biskupa i Męczennika, głównego patrona Polski. Jan Paweł II nazwał go “patronem chrześcijańskiego ładu moralnego”. Zapraszam Was do zatrzymania się na chwilę przy postaci tego wielkiego świętego patrona naszej Ojczyzny.

PRZECZYTAJCIE I OBEJRZYJCIE MATERIAŁY O ŚWIETYM STANISŁAWIE:

00st[1]„Św. Stanisław stał się w dziejach duchowych Polaków patronem owej wielkiej, zasadniczej próby wiary i próby charakteru. Czcimy go jako patrona chrześcijańskiego ładu moralnego, albowiem ład moralny tworzy się poprzez ludzi. Dochodzi w nim więc do głosu ogromna ilość takich właśnie prób, z których każda jest próbą wiary i próbą charakteru” mówił święty Jan Paweł II na Błoniach Krakowskich w 1979 r.
Święty Stanisław, główny patron Polski i Archidiecezji Krakowskiej w latach 1072-1079 był biskupem krakowskim. Zginął śmiercią męczeńska z rozkazu króla 11 kwietnia 1079 na Skałce. 8 września 1253 roku w kościele św. Franciszka z Asyżu papież Innocenty IV dokonał kanonizacji św. Stanisława, natomiast 8 maja 1254 roku w Krakowie odbyły się uroczystości dziękczynne za kanonizację.
Święty Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał, że w męczeństwie św. Stanisława zawarte jest zwycięstwo wiary. W orędziu na rozpoczęcie roku jubileuszowego dziewięćsetlecia śmierci św. Stanisława ze Szczepanowa w 1979 r. Ojciec Święty napisał, że „ten biskup i pasterz naszego Kościoła, którego wydała ojczysta ziemia, stał się przez swoją śmierć symbolem szczególnego «początku» w naszych dziejach”.
Podczas pierwszej pielgrzymki do ojczyzny na Krakowskich Błoniach Jan Paweł II przypomniał, że „od każdej zwycięskiej próby w ostateczności zależy ład moralny. Każda próba przegrana przynosi nieład. Wiemy też doskonale z całych naszych dziejów, że absolutnie, za żadną cenę, nie możemy sobie pozwolić na ów nieład. Za to już wiele razy gorzko zapłaciliśmy w historii. I dlatego nasze siedmioletnie rozważanie postaci św. Stanisława, nawiązywanie do jego pasterskiej posługi na stolicy krakowskiej, ponowne oględziny relikwii, jaką jest czaszka Świętego, na której wyraźnie odczytujemy ślady śmiercionośnych uderzeń wszystko to prowadzi nas dzisiaj do wielkiej żarliwej modlitwy o zwycięstwo ładu moralnego w tej trudnej epoce naszych dziejów” – podkreślał wtedy Jan Paweł II.

Odmów modlitwę przez wstawiennictwo Św. Stanisława:

Święty Stanisławie, Patronie ziemi naszej,
ochraniaj ją od wszelkich klęsk i niedoli,
byśmy zachowali wiarę, którą przed wiekami głosiłeś naszym praojcom;
abyśmy wytrwali w gorącej miłości, w służbie Bożej,
w jedności z Kościołem świętym
i zasłużyli na wieczne zjednoczenie nasze z Bogiem w królestwie niebieskim.
Amen.

……………………………………………………………..

NA KONIEC ZAPRASZAM NA WYCIECZKĘ PO KRAKOWIE, MIEŚCIE ŚW. STANISŁAWA:

……………………………………………………………

Katecheza 9

JAN CHRZCICIEL DAJE ŚWIADECTWO O JEZUSIE

Katechizm i ćwiczenia – lekcja nr 38

1. OBEJRZYJ FILM O JANIE CHRZCICIELU

2. PRACA Z PISMEM ŚWIĘTYM – Świadectwo Jana o Jezusie – przeczytaj tekst:
Świadectwo Jana Chrzciciela
Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś?», on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem». Zpytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?» Orzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł: «Nie!» Pwiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?» Odpowiedział: «Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz». A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zdawali mu pytania, mówiąc do niego: «Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?» Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała». Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.
Nazajutrz zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: «Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi». Jan dał takie świadectwo: «Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: „Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym».

NAPISZ NA PODSTAWIE FILMU I PRZECZYTANEGO TEKSTU, CO ŚW. JAN CHRZCICIEL MÓWIŁ O JEZUSIE I JAKIE DAŁ O NM ŚWIADECTWO?

PRZEŚLIJ MI ZADANIE NA MAILA!

NA KONIEC POMÓDL SIĘ MODLITWĄ DO ŚW. JANA CHRZCICIELA:

Boże, Ty wysłałeś św. Jana Chrzciciela,
aby był zwiastunem Twego Syna,
który urodził się i umarł za nas.
Pozwól nam wyznawać naszą wiarę w Ciebie,
za przykładem św. Jana,
który poniósł śmierć męczeńską za prawdę
i sprawiedliwość.
Amen.

 Pośpiewaj sobie z nimi:

 

 

……………………………….

Katecheza 8

MAJOWE ŚWIĘTO KRÓLOWEJ POLSKI.

Kochani. Zbliża się najważniejsze dla nas Polaków maryjne święto. Trzeciego maja, czyli w najbliższą niedzielę, będziemy w szczególny sposób modlili się do Matki Bożej Królowej nas wszystkich. Będziemy także modlili się w intencji naszej Ojczyzny. Dlatego chcę Wam zaproponować, byśmy się do tego święta przygotowali.

Królowa Polski ma swoją stolicę na Jasnej Górze w Częstochowie, obejrzyjcie więc film o tym szczególnym miejscu.

Szczególną modlitwą do Królowej Polski jest Apel Jasnogórski, który odbywa się codziennie o godzinie 21.00 w kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze. Obejrzy razem z rodzicami Apel Jasnogórski z dnia 22 kwietnia 2020 roku.:

Pomódl się w intencji naszej Ojczyzny:

Boże, Rządco i Panie narodów,
z ręki i karności Twojej racz nas nie wypuszczać,
a za przyczyną Najświętszej Panny, Królowej naszej,
błogosław Ojczyźnie naszej,
by Tobie zawsze wierna, chwałę przynosiła Imieniowi Twemu
a syny swe wiodła ku szczęśliwości.
Wszechmogący wieczny Boże,
spuść nam szeroką i głęboką miłość ku braciom i najmilszej Matce, Ojczyźnie naszej,
byśmy jej i ludowi Twemu, swoich pożytków zapomniawszy, mogli służyć uczciwie.
Ześlij Ducha Świętego na sługi Twoje, rządy kraju naszego sprawujące,
by wedle woli Twojej ludem sobie powierzonym
mądrze i sprawiedliwie zdołali kierować.
Przez Chrystusa, Pana naszego.
Amen.

…………………………………..

WCZEŚNIEJSZE KATECHEZY ZOSTAŁY PRZENIESIONE DO ARCHIWUM

W RAZIE POTRZEBY DOSTĘPU PROSZĘ O KONTAKT