Szanowni Rodzice, Drogie Dzieci, Szanowna Młodzieży

DZIĘKUJEMY ZA WSPÓLNĄ PRACĘ NA CHWAŁĘ BOGA

PRZEZ TE TRUDNE MIESIĄCE

MODLIMY SIĘ O DARY BOŻE I OPIEKĘ MATKI BOŻEJ DLA WAS I WASZYCH RODZIN

ŻYCZYMY WSZYSTKIM ZDROWYCH, DOBRYCH I UDANYCH WAKACJI.

DO ZOBACZENIA WE WRZEŚNIU – MAMY NADZIEJĘ ŻE W SZKOLE!

SZCZĘŚĆ BOŻE – ks. Jacek, Ks. Ryszard, Ks. Artur

..………………………………………………………..

OSTATNIE Katechezy w tym roku szkolnym (21,22)

Sanktuarium w Chłopicach

Matka Boża Jagodna, Matka Pocieszenia

Drogie dzieci! Zbliża się najważniejsze święto chłopickiego sanktuarium, uroczystość odpustowa Matki Bożej Jagodnej. W związku z tym, podczas tych ostatnich lekcji w tym roku katechetycznym, chcę Wam zaproponować przypomnienie sobie historii naszego kościoła i obrazu Matki Bożej oraz zapoznanie się z legendami związanymi z tym miejscem.

MIŁEJ I OWOCNEJ LEKTURY:

Różne podania mówią, że na przestrzeni wieków w Chłopicach znajdowało się kilka kościołów w różnych miejscach. Pierwszy kościół – jak głosi legenda – zatonął. Do dziś na jego miejscu, znajduje się nie niezamarzające zimą źródło. To miejsce znajdujące się w centrum wioski nosi nazwę „kościsko” lub „kościelisko”. Innym miejscem, gdzie znajduje się obecny kościół, jest las położony na górze w rejonie zwanym „sośniną”. Jest to jeden z najwyżej położonych punktów w okolicy (244,7 m). Zanim wybudowano obecną świątynię, stała tam mała kapliczka, którą, jak głosi legenda, wybudował Mikołaj Korniaktos – Grek z Krety, jako wotum wdzięczności za objawienie Matki Bożej, którego doznał na tym miejscu.
            Kaplica ta została rozbudowana i powiększona w 1684, kiedy to wdowa po Janie Zamojskim, Maria Kazimiera zwana „Marysieńką” powtórnie wyszła za mąż za Jana III Sobieskiego. Ziemie, na których leżały Chłopice przeszły pod władanie rodziny królewskiej. Legenda mówi, że król Jan często przebywał w tych okolicach i chętnie modlił się również w tej drewnianej kapliczce. Jak wskazuje tablica pamiątkowa wmurowana obok kościoła po zwycięstwie odniesionym w wojnie z Turkami pod Wiedniem w 1683 roku, król przyjechał na odpoczynek do Wysocka, gdzie miał swoją rezydencję. Modlił się przed obrazem Matki Bożej Chłopickiej dziękując za zwycięstwo. Postanowił, że z wdzięczności za pomoc i opiekę Panienki Przenajświętszej, w miejscu starej pustelni wybuduje nową kaplicę. W ten sposób powstała nowa, większa świątynia, której wielem elementów konstrukcyjnych zachowało się do dnia dzisiejszego.
           W 1731 roku Jan Ostrowski dokonał kolejnej fundacji, ale to dopiero następna właścicielka Chłopic Zofia Rzymowska nadała kościołowi i jego wnętrzu, wygląd zachowany w niezmienionej formie do naszych czasów. Świątynia ta była konsekrowana w 1763 roku przez biskupa unickiego Atanazego Szeptyckiego dla istniejącej tutaj parafii unickiej. Ojciec Święty Pius VI ustanowił 8 kwietnia 1781 breve, udzielające odpustu zupełnego w dzień Wniebowzięcia Najświętszej Panny w Chłopicach łaskami słynących, pod zwykłymi warunkami. Breve to zostało wysłane z Rzymu na ręce ks. bp. Maksyma Ryłły, administratora ówczesnej diecezji przemyskiej grecko-katolickiej i umieszczone w kościele chłopickim, z datą 5 maja 1782 roku. Wówczas już w Chłopicach istniało duszpasterstwo rzymskokatolickie, w którym posługiwali kapelani z Jarosławia.
            Cesarz Józef II wydał (w grudniu 1788 roku) dekret, na mocy, którego ostatecznie skasowano parafię unicką, zaś kościół w Chłopicach stał się świątynią parafii rzymskokatolickiej: „Ówczesna cerkiew, wraz z budynkami plebańskimi, w skutek rozporządzenia z 23 grudnia 1788 roku hr. Brygido, gubernatora Galicji, odebraną została od ostatniego ruskiego proboszcza tamtejszego ks. Daniela Zatwarnickiego i oddaną nowo mianowanemu kapelanowi łacińskiemu”.
            Już wcześniej, bo w roku 1786 parafię unicką w Chłopicach przeniesiono do Boratyna, gdyż ja czytamy w ww. dokumencie cesarskim: „Sami unici musieli ustąpić z Chłopic, bo było ich tu bardzo mało”. Na pamiątkę, że był to kiedyś kościół grekokatolicki do dziś dnia jeden odpust odprawiany jest dnia 28 sierpnia, to jest na tzw. „Ruskie Wniebowzięcie” czyli święto „Uśpienia Matki Boskiej”, w myśl dekretu św. Kongregacyi Rozkrzewiania Wiary z 1914 roku.
            Przy kościele stoi kaplica – dzwonnica, powstała podczas rozbudowy kościoła w połowie XVIII wieku Stanowi ona szczególnie cenne świadectwo chłopickich cudów, dokumentowanych przez lata polichromią na ścianach wewnętrznych z ofiar pielgrzymów. W 1877 roku kaplicę powiększono, a pod nowo dobudowaną częścią umieszczono kryptę grobową Koziebrodzkich i Lisowieckich. W tym czasie na placu przy kaplicy została wybudowana nowa, murowana dzwonnica.

LEGENDA O OBJAWIENIU MATKI BOŻEJ W CHŁOPICACH

I GREKU KORNIAKCIE

Mikołaj Korniaktos (Korniakt), jak głosi legenda, pochodził z greckiej wyspy Krety. W 1490 roku przyjechał na sławny w okolicy jarosławski jarmark. Jarmarki te były znane w całej Europie zaliczano je do jednych z największych. Miasto Jarosław leżące nad rzeką San znajdowało się wówczas na skrzyżowaniu ważnych dróg handlowych łączących, zachód ze wschodem i północ z południem.
          Według legendy za czasów króla Kazimierza Jagiellończyka, przybyła z Krety do Polski bogata, grecka rodzina Korniaktos, która zajmowała się hodowlą koni, za króla Stefana Batorego otrzymała ona przywileje szlacheckie. W owym 1490 roku, Korniakt prowadził do Jarosławia na jarmark konie, które spłoszone przez wilki, rozbiegły się w okolicach chłopickiego lasu. Przerażony Mikołaj, najpierw upadł na kolana i błagał Madonnę o pomoc, a następnie ruszył za uciekającymi końmi. Gdy zrezygnowany miał zaprzestać poszukiwania, zobaczył je wszystkie stojące pod dziką leśną gruszą. Zdziwiony tym widokiem podszedł bliżej. Zdziwienie zamieniło się w zachwyt, gdy w koronie gruszy ujrzał postać Maryi z Dzieciątkiem na ręku. Upadłszy na kolana zaczął wychwalać Najświętszą Panienkę. Wtedy ślubował uroczyście: „Wybuduję na chwałę Bogu i Tobie Maryjo Kościółek między sosnami w lesie, i tu zostanę pustelnikiem”. Złożone postanowienie wypełnił. Wybudował kapliczkę której ołtarz był umieszczony na pniu ściętej gruszy. Kazał namalować obraz, według wizerunku objawienia i umieścił go w ołtarzu. Mikołaj jak głosi legenda, po wychowaniu dzieci, prowadził życie pustelnicze w chłopickiej Sośninie i umarł szczęśliwy opiekując się kaplicą i obrazem Matki Bożej. Rodzina Korniakta osiadła w Polsce i nabyła majątek w okolicach Łańcuta, we wsi, która do dziś nosi nazwę Korniaktów.
Tyle legenda o objawieniach na gruszy, a w każdej legendzie jest coś prawdy, więc i zapewne w tej. Faktem jest że miejsce objawień było znane i czczone od XV wieku, a kaplica odnawiana i rozbudowywana wielokrotnie.

Przeczytaj także inne legendy o cudownych wydarzeniach

które działy się w Chłopicach za sprawą Matki Bożej

  1. KARA NA KRZYWDZICIELA

Jeśli wierzyć świadectwu księdza Wojciecha Michny, jest to historia prawdziwa. Przy starym Kościele w Chłopicach były trzy domy. Jeden z nich należał do kościelnego, drugi do wieśniaka Szymona, a trzeci do jego siostry. Ojciec podzielił majątek między Szymona i jego siostrę na równe części. Jednak Szymon jako starszy zaczął krzywdzić siostrę, która była wdową z trójką dzieci.
Początkowo przy każdej orce zagarniał kilka skib z jej gruntu. Gdy wdowa zauważyła ten proceder, błagała, by nie robił tego, ponieważ żyła w ubóstwie, zaś to pole, było jedynym źródłem utrzymania. Jednak brat był nieczuły na jej prośby. Zawsze reagował brutalnie. Mimo, że w każdą niedzielę chodził do kościoła i modlił się, serce miał z kamienia dla swojej rodzonej ubogiej siostry.
            Tak mijały kolejne lata. Zachłanny Szymon przez 10 lat wyorał prawie połowę gruntu swej siostry. Wdowa przez ten czas wiele płakała tak, że wzrok prawie straciła, a miała na utrzymaniu jeszcze trzy córki. Ale Szymonowi nie było tego dosyć. Kiedy kolejnej wiosny znowu zaczął wyorywać pole, siostra wzięła trzy córki za ręce i kazała się zaprowadzić do domu Szymona. Gdy przyszła, on właśnie jadł kolację ze swoją żoną i dziećmi za stołem. Siostra i sieroty pochwaliły Boga i razem uklękły na środku izby przed nimi i z płaczem prosiły: „Bracie kochany! Wuju kochany! Opiekunie nasz krewny! Nie rób nam krzywdy, nie zabieraj nam reszty zagrody po twoim ojcu, a naszym dziadku, bo cóż my ci zawiniły, że nas tak krzywdzisz? A gdzież my się podziejemy, jak nam matka prawie ślepa umrze jak nam za kolka lat zaorzesz do reszty te cienkie zagoniki?” Widok ich był tak tragiczny, że nawet ludzie o kamiennym sercu by się ulitowali i pomogli im. Szymon widząc swoją siostrę z sierotami stojących na środku izby i słysząc ich płacz oraz prośbę, rozgniewał się bardzo, rzucił łyżką o ziemię, uderzył ręką w stół, aż miska z jedzeniem spadła na podłogę, wstał tak szybko zza stołu, że ławka, na, której siedział się przewróciła. Zaczął krzyczeć na przybyłe. Potem złapał siostrzenice za warkocze i siłą wyrzucił z domu. Później wrócił się i szarpiąc chorą siostrę, wyrzucił ją bezdusznie za próg.
            Siostra wobec uporu brata, oddała się w ręce Boga. Biedna kobieta z płaczem i sercem pełnym bólu, poszła pod Kościół, by błagać Matkę Bożą o ratunek i pomoc w nieszczęściu. W pewnym momencie, w nocnej ciszy, kościół bezszelestnie zapadł się pod ziemię tak, że tylko wierzchołek dachu wystawał nad ziemię. Wraz z kościołem zniknął pod ziemię dom złego kościelnego i całe domostwo okrutnego Szymona. W ten tajemniczy sposób został ukarany brat biednej wdowy, który okradał ją i krzywdził przez wiele lat. Udając dobrego chrześcijanina, modlił się i chodził do kościoła, a potem wbrew wszelkim zasadom chrześcijaństwa i miłości bliźniego, okradał ubogą wdowę i jej dzieci. Karę poniosła też cała rodzina Szymona. Do dziś w miejscu dawnego kościoła, znajduje się staw, który nigdy nie zamarza. Miejscowi nazywają to miejsce „Kościskiem” lub „Kościeliskiem”. Wdowa i jej dzieci odzyskała nie tylko swoje pole, ale otrzymała w spadku po bracie cały jego grunt.
  1. KARA BOŻA NA PODPALACZA

          W XVIII wieku właścicielem Chłopic był Karol Rzymowski, który jednak częściej przebywał w drugiej ze swoich posiadłości, niedaleko Lublina, a Chłopice z gruntami dał w dzierżawę Panu Chodeckiemu. Chodecki przebywał w dworze chłopickim przez 15 lat. Nie był jednak dobrym gospodarzem i nie chciał płacić czynszu właścicielowi. W tym czasie leśniczy Jan Czyż zauważył, że ktoś kradnie drzewo z lasu, gdyż co roku znikało coraz więcej drzew. Doniósł o tym swemu chlebodawcy do Lublina. Prosił pana Rzymowskiego, aby sam przyjechał do Chłopic i przekonał się na własne oczy. Ale Rzymowski, jako że był panem spokojnym, solidnym i rzetelnym, nie chciał rozpoczynać sprzeczki, więc dla zgody sprzedał, Chłopice Panu Bąkowskiemu z Warszawy.
          Nowy właściciel nie życzył sobie, aby go okradano i wytoczył proces dotychczasowemu dzierżawcy, wygrywając go. Chojnicki został w ten sposób wygnany ze wsi. Wraz z nowym gospodarzem nastał, nowy porządek. We dworze chłopickim zmieniło się wiele i to na lepsze.
U Chodeckiego pracował jednak stary krętacz lokaj Kuba. Jak się później okazało, to właśnie on kradł i sprzedawał innym drzewo z lasu. Czerpał z tego niezły dodatek do pensji lokaja. Gdy stracił pracę bardzo zdenerwował się na pana Bąkowskiego, który zabronił mu pracy w swoim lesie. Odchodząc z dworu, zatrzymał się za bramą, zacisnął pieści i krzyknął: „Nie mam ja dziś, ty nie będziesz miał jutro albo za tydzień”.
Idąc dalej obmyślał zemstę na właściciela. Złość jego była wielka, mimo że przez 20 lat pobytu w Chłopicach chodził do kościoła i darował spore sumy na tacę. Wszyscy jednak wiedzieli, że to z pieniędzy za sprzedaż kradzionego drzewa. Co roku też przystępował do spowiedzi i komunii świętej. Idąc drogą do Radymna mruczał coś pod nosem. Co pewien czas zatrzymywał się patrząc na Chłopice, odgrażał się, spluwał na ziemię i tupał nogami ze złości. Z jego słów zrozumiano gniewną mowę: „Poczekaj ty ptaszku! Opalę ja ci skrzydła!”
          W tydzień później w nocy stróż przy kościele, zauważył pożar we dworze. Szybko wybiegł na dzwonnicę, dzwoniąc w mały dzwon, zwany „dzwonem dla konających”; potem zadzwonił w wielki dzwon i obudził ludzi. Dzięki opiece Matki Przenajświętszej spaliły się tylko gumna i nic więcej, mimo, że chałupy chłopskie stały zaraz za płotem.
Powoli zaczęto dochodzić, skąd się wziął ogień. Jedni wskazywali, że „to parobcy chodzili z fajkami w wieczór koło stajni”; inni, mówili, że widzieli „jak ktoś na koniu po pańsku ubrany przejechał za płotem i rzucił węgiel rozpalony na dach i odjechał, ale nikt nie wiedział, kto to jest”.
Wkrótce ktoś ze służby dworskiej zauważył w nocy człowieka w sadzie, ale widząc elegancki strój, myślał, ze to pan Bąkowski spaceruje po ogrodzie gdyż było ciepło. Zaraz potem zobaczył ogień na dachu dworu. Pani Bąkowska wybiegła w samej koszuli i widząc płonący dach, padła na kolana i zaczęła błagać o ratunek Matkę Bożą Chłopicką. Podczas jej modlitwy ogień nagle przygasł, spalając tylko niewielki kawałek dach. Znowu zaczęto poszukiwać, kto mógł, dokonać tak strasznej rzeczy po raz kolejny. Niestety winnego nie znaleziono.
Dopiero po trzech latach od podpaleń przywiózł chłop z Zamiechowa do Chłopic na wozie bardzo chorego człowieka w podartym dworskim stroju, pod cudowną kaplicę. Posadzono go na środku kaplicy. Miał on spuchniętą i zaropiałą prawą rękę, do tego stopnia, że aż robaki było widać w ranach na wierzchu. Nogi miał skurczone, a boki odleżane z dwuletniej choroby. Ksiądz Wilczyński proboszcz z Chłopic, po skończonej Mszy świętej odczytał modlitwę do cudownej Matki Boskiej, modląc się razem z ludem za chorego; później chciał zejść do zakrystii, ale chory prosił księdza, aby opowiedział mu historię o cudownym obrazie i obrazkach w kaplicy gdzie były namalowane różne cuda za przyczyną Matki Bożej Pocieszenia. Był tam namalowany i ten cud jak ogień we dworze chłopickim zgasł na prośbę pani dworu.
Ksiądz opowiadał po kolei każdą historię, a gdy zaczął mówić o podpalonym w nocy dworze, chorym zatrzęsło i cały posiniał. Lud z ksiądzem zaczęli go ratować, nacierając octem i wodą. Dopiero po chwili zrobiło mu się trochę lepiej. Proboszcz zaczął się go pytać, co mu jest, dlaczego jest taki chory. W odpowiedzi usłyszał, że to kara za podpalenie dworu. Na tę wiadomość ludzie się zdumieli, widząc chorego i obraz na ścianie. Wtedy ksiądz prawie ze łzami powiedział: „Macie cud nowy i naukę na wieki”. Po tych słowach poprosił księdza o spowiedź. Wyspowiadany zmarł w drodze powrotnej do Zamiechowa.
  1. STRASZNA KARA NA PIJAKA

            Historia ta rozgrywała się 220 lat temu, około 1790 roku. W tym to czasie do kościoła w Chłopicach należały trzy wsie: Chłopice, Morawsko i Jankowice. Cała historia rozegrała się u rodziny Wieczorków. Była to rodzina bardzo zamożna. Pan Wieczorek miał żonę i dwoje dzieci, dla których gruntu wystarczyłby bez trudu na dobre życie przez długie lata. Jedynym problemem dla rodziny był ojciec, który nadużywał alkoholu. Na każdym odpuście w Chłopicach i sąsiednich miejscowościach upijał się do nieprzytomności. Kolejną okazją do picia były jarmarki w Jarosławiu, Pruchniku i Radymnie. Upijał się do tego stopnia, że często po trzech dniach nieobecności odnajdywała go zatrwożona rodzina.
            Doszło do tego, że chciał własne pole sprzedać na alkohol. Jednak ówczesne prawo zabraniało takiej sprzedaży, bez zgody właściciela wsi. A ten nie zezwolił na tę transakcję, gdyż znał bardzo dobrze Wieczorka i stan, do jakiego doprowadził swoją rodzinę przez życie pełne pijaństwa.
            W domu rodziny Wieczorków brakowało wszystkiego nawet chleba. Cała rodzina żyła w wielkim ubóstwie i to z winy ojca. Rodzina bardzo ubolewała z tego powodu, ale w ich sercach nie rodziła się nienawiść przeciwnie bardzo kochali męża i ojca oraz dbali o niego, gdy ten był pijany. Gdy trzeźwiejąc dochodził do siebie, prosili go, by się opamiętał, i nie pił więcej, obiecując, że zrobią wszystko, by było mu dobrze. „Ale u twardego grzesznika nie znaczą nic rady dobre, bo on nie zważa już nic i na głos sumienia, a nawet nie dba nic na Boga samego”.
            Żona i dzieci z powodu upadku gospodarstwa zmuszeni byli do chodzenia na zarobek i żyli z tego, co zarobili. Po 15 latach hulanek na odpustach, weselach, jarmarkach i wielu innych okazjach, nie słuchał już nawet pana z dworu, który go upominał, że ziemia odłogiem leży, że dom coraz bardziej niszczeje, że żona w dziećmi strasznie biedują. Także dziekan ksiądz Michał Czapiński ciągle go napominał i namawiał do spowiedzi i poprawy. Wieczorek nic sobie z tego nie robił, aż wskutek pijatyk bardzo ciężko się rozchorował. Nie mógł jeść, pił tylko po kilka łyków wody i ciągle błagał swoje dzieci, aby choć kroplę alkoholu mu podały. Po roku tego stanu nieustannie się pogarszającego, nadal trwał zatwardziale przy swoim.
            Pewnej nocy przybiegła córka na plebanię do księdza proboszcza mówiąc, że jej ojciec właśnie kona. Prosiła także księdza, by kazał zadzwonić w dzwon dla konających, sama zaś pobiegła do kaplicy, prosić Matkę Bożą o lekkie i szybkie konanie dla ojca. Gdy ksiądz dotarł do chorego, ten leżał już bez świadomości. Kościelny zaczął dzwonić w dzwonek dla konających, ale usłyszał, że dzwonek nie dźwięczy naturalnie, tylko serce dzwonka uderzało bezdźwięcznie, nie dając w ogóle znaku ludziom, by się modlili za chorego. Przestraszył się tego dziwnego zjawiska i powiedział: „Co to? Dla Boga!”, po czym „zawołał do dziewczyny, która się modliła, że dzwonek nie dzwoni, tyko słychać, jakby, kto kołatał o beczkę rozbitą!”.
            Córka zapłakała z tego powodu, że nie słychać dzwonka, który zawsze dzwonił dla konających. Zazwyczaj dźwięk jego słuchać było na całą wieś i okolice. Postanowiła wrócić do domu. Kościelny opowiedział całą sytuację z dzwonkiem proboszczowi. Wieczorek umarł po strasznych mękach dopiero po pięciu dniach od tego zdarzenia. Umarł w nocy, w Wielką Środę, a pogrzeb odbył się w Wielki Piątek, więc ani jeden dzwon nie mógł dzwonić, ani nie było Mszy świętej za jego grzeszną duszę podczas pogrzebu.

  1. CUDOWNE OŚLEPIENIE ZŁODZIEJA

            Ta historia wydarzyła się w roku 1767 w odpust Matki Bożej. Kościelny Michał Czyż po skończonych uroczystościach zamykając kościół nie zauważył, że nie wszyscy wyszli z kościoła. Pozostawił w nim jedną osobę – Piotra Podolskiego, który miał zamiar okraść kościół. Zabrał on najlepsze ornaty z komody w zakrystii, zabrał obrusy, a z ołtarza Matki Boskiej pozdejmował sznurki korali, medaliki, firanki jedwabne, nawet zabrał krążki wosku i rozbił skarbonkę, która stała na balaskach przy ołtarzu, do której ludzie składali ofiary, kiedy poza ołtarz szli na kolanach.
            Złodziej powybierał to wszystko, co uważał za cenne, związał w wielki obrus i uciekł przez okno nad zakrystią. Zszedł cicho po dachu na ziemię także wartownik Kuźniarz niczego podejrzanego nie zauważył. Przebrał się też za Żyda, by nie być rozpoznanym. Później droga była już prosta, bo wokół kościoła był gęsty las. Gdy złodziej odszedł na bezpieczną odległość postanowił, że chwilę odpocznie, gdyż czuł się bardzo zmęczony. Kiedy postanowił iść dalej i wziął skradzione rzeczy, nie widział niczego przed sobą. Po chwili zorientował się, że jedynym, co dostrzegał była droga prowadząca do Kościoła. Nie wiedział, co się stało. Próbował znaleźć drogę szukał rękami po lesie, szukał nogami, przecierał oczy, ale nic nie widział. Nie widział nic oprócz drogi powrotnej.
Próbował kilka razy, ale nie przynosiło to skutku. Ze zmęczenia i złości usiadł i zaczął rozmyślać. Miał usłyszeć wtedy głos sumienia: „Wróć się i odnieś kradzież to odejdziesz stąd.” Zrozumiał, że to znak od Boga. Wstał i chciał uciekać tym razem już sam, bez zdobyczy, ale znowu ta dziwna ślepota go ogarnęła i ani rusz wprzód ani boki, tylko w tył. I znowu miał słyszeć sumienie: „Świętokradztwo!, Bezbożniku! Nie pójdziesz na krok stąd dopóki kradzieży nie zaniesiesz do kościoła, nie pożałujesz za grzech i nie opamiętasz się.”
            Po tych słowach strach wielki przeszedł mu po całym ciele. Wziął zdobycz i pomyślał „wrócę się, rzucę brzemię koło bramy kościoła, a potem ucieknę”. Nie przewidział tego, że może być wtedy przyłapany. Ledwo stanął przy bramie zobaczył go Kuźniarz wartownik i szybko go złapał. Wartownik domyślał się, że to jakiś złodziej, ale nie wiedział o okradzeniu kościoła. Rano zbiegli się ludzie z całej wsi, wielu się zdumiewało z powodu tego grzesznego czynu. Zaczęli się zastanawiać, co zrobić z tym człowiekiem za ten świętokradzki czyn.
            Ksiądz Czapiński kazał winowajcę zaprowadzić do kościoła, postawić go przed odsłoniętym ołtarzem i zapalić świece na głównym ołtarzem. Złodziej Piotr opowiedział o dziwnym głosie, jaki słyszał oraz o zdumiewającej utracie wzroku. Ludzie zrozumiawszy, co chciał zrobić Piotr, oburzeni takim świętokradztwem, zaczęli go sądzić. Jedni proponowaliby złamać mu prawą rękę, inni chcieli go oślepić, jeszcze inni wypalić znak na czole lub utopić w stawie. Ksiądz Czapiński proponował, aby zawieść go do Przemyśla na sąd kasztelański. Słysząc to, Piotr upadł na kolana i zaczął wołać o litość. Jako argument stawiał to, że Bóg i Matka Boża cudowna, już mu przebaczyli. Mówił, także, że nauczkę już dostał i obiecywał, że już nigdy nie ukradnie nawet okruszka chleba. Ludzie poprosili niebiosa, aby na znak, że Bóg i Matka Boża mu przebaczyli, uczynili jakiś znak cudowny na potwierdzenie tego przebaczenia. Ludzie nie skończyli jeszcze mówić, a zasłona cudownego obrazu sama z trzaskiem i hukiem zasłoniła obraz a świece na ołtarzu same zgasły. Wtedy parafianie również przebaczyli łotrowi.
  1. KARA BOŻA ZA GRZECH NIECZYSTOŚCI

            W Chłopicach mieszkała dziewczyna Maryna Ślusarska, która była na służbie u proboszcza – kanonika Wojciecha Jakubowskiego. Maryla była urodziwą, piękną i pobożną. Uczestniczyła w Niedzielę i święta na Mszy świętej i Różańcu, gdyż bardzo lubiła śpiewy. Należała też do róży różańcowej. W kościele poznała też Mateusza Myśliwca, który był parobkiem u Kmiecia Jana Kiełta. Zakochała się w nim bardzo, a jak to w miłości bywa Maryna nie odczytała złych intencji tego chłopaka. Trudno się, dziwić tym postępowaniem, gdyż Maryna była sierotą i nie miała rodziny. Brakowało jej też dobrego przyjaciela, nie miała więc komu się zwierzyć i kogo poradzić. Uważała, że wszyscy ludzie są dobrzy, że wszyscy kochają Boga, a tym bardziej ci, którzy chodzą do kościoła i pobożnie się modlą, tak jak Mateusz. Nie znała jego złych zamiarów. Kierując się tym, że obiecywał jej małżeństwo, zgodziła się popełnić z nim grzech nieczystości.
             Maryna szybko się przekonała o złych zamiarach Mateusza i chodziła na pole gdzie pracował prosić by się z nią ożenił, jednak w głowie Mateusza nie było chęci małżeństwa tylko, przyjemności. Ile razy ona przychodziła, on ją przepędzał i nawet kosą jej groził. Dziewczyna nie mając wyjścia nadal grzeszyła z nim jak nikt nie widział.
            Pewnego razu jak szła do Mateusza zobaczyła w lesie ptaka czarnego i bardzo wielkiego. Przestraszyła się go bardzo, ale szła dalej. Gdy stanęła nad potokiem w lesie próbowała go przeskoczyć, ale w miejscu zbyt głębokim i nurt wodny przewrócił ją tak, że cała przemokła. To także jej nie zniechęciło i szła dalej aż miała usłyszeć głos: „Gdzie ty idziesz? Co chcesz zrobić? Wróć się, bo możesz zginąć z duszą na wieki.” Przestraszyła się znowu i chwyciła ręką medalik oraz zaczęła odmawiać „Pod Twoją obronę” przy tym wołając z płaczem: „Najświętsza Panno cudowna ratuj mnie!” Szybko wróciła do domu zapłakana, a następnego dnia poszła do kaplicy i całą Mszę leżała krzyżem na podłodze. Po wyspowiadaniu się wróciła do poprzedniego stylu życia. Dalej była pobożną dziewczyną. Unikała Mateusza, który rozkochał ją w sobie i wykorzystał.
            Mateusz nie poniósł odpowiedzialności za swój zły występek, bo nie miał kto wstawić się za biedną sierotą. Chłopak uwiódł kolejną dziewczynę – córkę gospodarza Szałąśnika i zostawił ją. Tym razem jednak ojciec dziewczyny ujął się za swoim dzieckiem. Zaskarżył go do urzędu kasztelańskiego w Przemyślu. Mateusza skazano na dwa lata więzienia w wieży. Żołnierze mieli też obowiązek mówienia o jego przestępstwach i wyroku ku przestrodze innych dziewcząt i chłopców. Z tej okazji w kaplicy umieszczono obrazek Maryli Ślusarskiej, jak się w pole wybierała do Mateusza i jak doznała nawrócenia.
  1. ZDRAJCA UKARANY

            W 1624 roku w lecie, za panowania króla polskiego Zygmunta III na Galicję napadli Tatarzy. Zaatakowali od Stanisławowa przez Sambor aż do Przemyśla. Prowadził ich sam Chan. Będąc w Przemyślu podzielił swoich ludzi na dwa oddziały. Jednemu kazał rabować wsie od Przemyśla do Brzozowa i Krosna; drugi miał przez Radymno, Jarosław, Kańczugę, Łańcut, dojść aż do Rzeszowa. Chan pozostał w Urzejowicach pod Łańcutem na plebani, a Tatarzy rabowali wioski i miasta znosząc wiele zrabowanych rzeczy do dzisiejszej wsi Wolica.
            Chłopice nie miały w tym czasie kościoła, bo kościół zapadł się razem z domami nieuczciwych Szymona i kościelnego, w miejscu znanym jako „Kościsko”. W lesie na wzgórzu stała kaplica z cudownym obrazem Matki Bożej, która ukazała się w 1490 roku na gruszy na polu Czyża i Śliwy.
            Tymczasem Tatarzy atakowali wioski od strony Radymna przez Dymitrowie gdzie była cerkiew dla Rusinów. Polacy zaś jeździli do Kosienicy, bo tam była ich parafia. Tatarzy używali wszelkich możliwych środków by zrabować i spalić tą cerkiew. Nie potrafili jednak przełamać obrony ludzi, który nie dawali za wygraną. Tylko jeden Tatar przestrzelił obraz Matki Bożej strzałą i tak pozostało do dziś. Po tym wydarzeniu Tatarzy pojechali do Tuligłów, Rokietnicy i Rudołowic, paląc wszystko po drodze – domy, dwory i kościoły.
            W tym czasie w lesie w Chłopicach, koło kaplicy cudownej Matki Bożej przebywało tysiące ludzi z Chłopic i okolic. Ludzie, ratując swój dobytek, uciekali z dziećmi oraz ze zwierzętami. Tatarzy o tym miejscu nie wiedzieli, bo w Chłopicach nie było dworu pańskiego, więc nie było, co rabować, a ponadto położenie Chłopic było bardzo utrudnione ze względu na wiele stawów, które otaczały tę miejscowość od strony Boratyna i Łowiec, a także gęste lasy. Chłopice w tym czasie były własnością panów Tarnowskich późniejszych Jarosławskich.
            W pustelni przy lesie mieszkał w tym czasie pustelnik Marcin Romowski – wojskowy. Z sąsiednich miejscowości widać było dymy palonych dobytków ludzkich. Do tego wieści o wielu napadach dochodziły do ludzi, co zwiększało ich strach, a co za tym idzie gorliwość w prośbach do Matki Bożej cudami słynącej. Rozstawiono też straże i pełniono warty po okolicy, by się skutecznie bronić w razie niespodziewanej napaści.
            Tatarzy dowiedzieli się od chłopów z Radymna, że w Chłopicach znajduje się kaplica, do której ludzie pielgrzymują i zostawiają liczne wota i ofiary. Gdy pustelnik i leśniczy zobaczyli zbliżających się Tatarów, postanowili się bronić. Nie mieli jednak nic poza nazbieranymi w lesie „suchymi kosturami”. Na głos pustelnika chłopi ruszyli do ataku. Tatarzy przestraszyli się bardzo, że jest to większa zasadzka i zaczęli uciekać, zabierając ze sobą tych chłopów, którzy ich prowadzili, aby się im odwdzięczyć za tą ich „radę”. Ludzie ścigali ich aż do Rudołowic. Po raz kolejny Matka Boża okazała cudowną opiekę nad wieloma czcicielami, który w tym lesie się ukrywali. Tatarzy tych zdrajców, który źle ich poprowadzili, przywiązali do drzew i zrobili sobie konkurs strzelecki do żywego celu. Wszyscy zginęli od strzał tatarskich łuków. Po wyjeździe Tatarów pochowano ich razem w jednym dole na polu, bez trumien i bez dzwonów, ze strzałami, które w nich tkwiły.

 

  1. KARA BOŻA NA ZABÓJCĘ

            Jak mówi kolejna legenda, jeden odpust w Chłopicach miał miejsce 28 sierpnia na ruskie Wniebowzięcie Matki Bożej, a drugi na Jagodną – po 2 lipca. Jak to przy odpustach bywało przyjeżdżali zawsze handlarze różnych stron, sprzedając obrazy, kroniki, książki itp. Wśród tych ludzi przyjechał też pewien człowiek z żoną, którego spotkało wielkie nieszczęście. Konie gospodarza spłoszyły się i biegły ciągnąc wóz, tak, że mocno go dyszlem uderzyły i padł z krzykiem na ziemię. Ludzie się zbiegli, złapali konie, zawołali jego żonę i księdza. Ksiądz go wyspowiadał, ale komunii nie udzielił, bo z ust lała mu się krew tak, że nie mógł przełykać.
            Ludzie, którzy widzieli to wydarzenie, razem z jego żoną zaczęli płakać nad jego strasznym losem. Chory z trudem wypowiedział słowa: „Wy płaczecie, ale nic nie wiecie, za co mnie taka śmierć spotyka”. Po czym opowiedział historię, o której nikt nie wiedział. Mówił, że 10 lat wcześniej w dzień odpustu, zabił on człowieka i to dokładnie w tym samym miejscu w lesie. Ludzie nie wiedzieli co robić.
            Gospodarz zmarł. Pochowano go dwa dni później w lesie na cmentarzu i to obok zabitego przez niego wcześniej człowieka. Żona przyrzekła, że odda te skradzione wówczas przez męża pieniądze sierotom po zabitym mężczyźnie. Na drugi dzień po pogrzebie przybiegł grabarz Maciej Wlazło i kościelny z nowiną, że ziemia na grobie pękła na dwoje tak, że trumnę widać. Zakopali go głębiej, ale ta sytuacja się powtórzyła. Zdecydowali więc, że pochowają go poza cmentarzem i gdy tak zrobili zjawisko więcej się nie powtórzyło.

………………………………………………….

 .………………………………….

Katecheza 20

Pomagam ludziom

Św. Brat Albert Chmielowski

PODRĘCZNIK I ĆWICZENIA – KATECHEZA NR 54

Obejrzyj filmy o św. Bracie Albercie:

Przeczytaj lekcję z podręcznika i wykonaj ćwiczenia!

 

MODLITWA O WSTAWIENNICTWO ŚW. BRATA ALBERTA

Boże, nieskończenie dobry i miłosierny, wejrzyj na zasługi Świętego Brata Alberta, który za przykładem Twego Syna stał się bratem wszystkich ludzi i przez pokorną posługę najbardziej opuszczonym i skrzywdzonym, ocalał w nich godność ludzką i wzbudzał wiarę w Twoją Opatrzność. Przez Jego wstawiennictwo racz łaskawie użyczyć mi łaski, o którą z ufnością Cię proszę.

Ojcze nasz … Zdrowaś Maryjo … Chwała Ojcu …

Święty Bracie Albercie – módl się za nami.

……………………………………………………..

 

Katecheza 19

Wypełniam wolę Bożą

Św. Juan Diego

PODRĘCZNIK I ĆWICZENIA – KATECHEZA NR 53

 

Film o objawieniach Matki Bożej w Guadelupe:

Dziś tylko film, ale bardzo ciekawy.

………………………………………

KATECHEZA 18

Dziękczynienie za dar Eucharystii – Boże Ciało

Zapraszam Was dzisiaj do pochylenia się nad Sakramentem Eucharystii, który jest dla nas wszystkich szczególnie ważny, gdyż jest pokarmem na drogę do wieczności. Oczywiście młody człowiek raczej nie myśli jeszcze o życiu wiecznym, gdyż jest do dla niego perspektywa tak odległa, że aż wręcz abstrakcyjna. Niemniej jednak trzeba sobie uświadomić, że przecież przez całe życie pracujemy na wieczność. Dlatego Chrystus zastawił nam Siebie pod postaciami chleba i wina, by nas umacniać na drodze przez życie. Dlaczego ten właśnie Sakrament jest taki ważny? Dlatego że zobowiązuje on do dobrego i uczciwego życia w wierze i miłości Boga i bliźniego.
Eucharystia to najpiękniejszy dar, który zostawiła Nam Pan Jezus, a święto Bożego Ciała i tradycyjna procesja to wyraz naszego dziękczynienia za ten dar i uwielbienia Pana, który jest obecny wśród nas pod postaciami chleba i wina
2. OBEJRZYJ FILMY:

 Przeczytaj tekst z pisma Świętego, i zastanów się co Pan Jezus powiedział o Eucharystii:

Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu». Rzekli więc do Niego: «Panie, dawaj nam zawsze tego chleba!». Odpowiedział im Jezus: «Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie……..
Ale Żydzi szemrali przeciwko Niemu, dlatego że powiedział: «Jam jest chleb, który z nieba zstąpił». I mówili: «Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy? Jakżeż może On teraz mówić: „Z nieba zstąpiłem”». Jezus rzekł im w odpowiedzi: «Nie szemrajcie między sobą! Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. …….
Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata». Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: «Jak On może nam dać [swoje] ciało do spożycia?»
Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki». To powiedział ucząc w synagodze w Kafarnaum.
A spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, wielu mówiło: «Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?». Jezus jednak świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: «To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego, jak będzie wstępował tam, gdzie był przedtem? Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą». Jezus bowiem na początku wiedział, którzy to są , co nie wierzą, i kto miał Go wydać. Rzekł więc: «Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli mu to nie zostało dane przez Ojca». Odtąd wielu uczniów Jego się wycofało i już z Nim nie chodziło. Rzekł więc Jezus do Dwunastu: «Czyż i wy chcecie odejść?». Odpowiedział Mu Szymon Piotr: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga».

A teraz historia i znaczenie procesji Bożego Ciała:

Początek tego święta sięga roku 1263, kiedy to w Bolesnie jeden ksiądz, wątpiący w rzeczywistą przemianę chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa, wziął hostię do ręki, ta zaczęła krwawić. Korporał, przechowywany do dziś w katedrze w pobliskim Orvieto, jest uznawany za ten, na który wówczas spadły krople krwi. Dotąd widać na nim plamy. W czasie procesji Bożego Ciała obnosi się ten korporał zamiast monstrancji.
W 1264 r. papież Urban IV specjalna bullą „Transiturus” ustanowił tę uroczystość dla całego Kościoła.
Procesja Bożego Ciała to nie tyle pokazywanie białej Hostii w ozdobnych monstrancjach, ale przede wszystkim powinno to być umacnianie wiary przez jej pokazywanie, co dla zmysłów jest doprawdy niepojęte, niech dopełni wiara w nas, bo inaczej ta procesja niczym nie będzie się różnić od jakiekolwiek innego przemarszu, czy pochodu.
Cuda eucharystyczne, jak ten z Bolseny, miały najczęściej miejsce wtedy, gdy celebrujący Eucharystię powątpiewał w przemianę.
Zwyczaj czterech ołtarzy, przy której zatrzymuje się procesja Boże Ciała, przyszedł do nas z Niemiec, gdzieś w XVI w.
Jedni odnoszą te cztery ołtarze do żywiołów, inni do stron świata. Logiczniejszy i oczywistszy wydaje się być ich związek z czterema Ewangeliami, zwłaszcza, że czytane są chronologicznym porządku powstawania, choć może on tu wcale nie jest najważniejszy.
Przy pierwszym ołtarzu słyszymy: Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia? To powinno sprowokować do pytania o własne przygotowanie do niedzielnej Eucharystii. To wewnętrzne – Eucharystia oczywistością niedzieli, czy dodatek do dnia wolnego – i zewnętrzne, poprzez jakość i styl strój, ubiór.
Przy drugim słyszymy: Jedli do sytości. To nakarmienie czterech tysięcy ludzi siedmioma chlebami i kilkoma rybami bardzo plastycznie przypomina zasadę, że dobro, jakkolwiek by go nie rozumieć da się pomnożyć tylko przez podzielenie.
Przy trzecim jesteśmy świadkami pytania: czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiała z nami w drodze? I stwierdzenie: jak Go poznali przy łamaniu chleba.
No właśnie, żeby Go poznać przy łamaniu chleba, najpierw musi zapałać serce…
No i przy czwartym ołtarzu słyszymy deklarację: przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy.
Jakże logiczny jest związek fragmentów tych czterech Ewangelii. Aby mogła zaistnieć taka jedność, o której mówi Pan Jezus, to najpierw musi być przygotowanie, potem trzeba podzielić, żeby pomnożyć, a na końcu trzeba zapałać, żeby rozpoznać.
Jeśli więc nie ma takiej jedności, to którego z tych ogniw brakuje? Byle tylko nie wszystkich po trochu.

Do zobaczenia na procesji w czwartek!

………………………………….

Katecheza 17

NAJŚWIĘTSZE SERCE JEZUSA – ZMIŁUJ SIĘ NAD NAMI

Rozpoczęliśmy miesiąc czerwiec, który poświęcony jest szczególnej czci Najświętszego Serca Pana Jezusa. Dlatego też chcę was poprosić, by w tej katechezie więcej czasu poświęcić na modlitwę i oddanie czci i uwielbienia Bożemu Sercu. 

Na początku zapoznajmy się z życiem św. Małgorzaty Marii Alacoque, oraz obietnicami, jakie otrzymała od Pana Jezusa podczas objawień:

A TERAZ CZAS NA MODLITWĘ. NAJLEPIEJ JEŚLI ODMÓWISZ TE MODLITWY W I PIĄTEK:

Litania do Serca Pana Jezusa

Wszechmogący, wieczny Boże, wejrzyj na Serce najmilszego Syna swego i daj się przebłagać tym, którzy żebrzą Twojego miłosierdzia:

Kyrie, elejson. Chryste, elejson. Kyrie, elejson.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, Syna Ojca Przedwiecznego, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, w łonie Matki Dziewicy przez Ducha Świętego utworzone, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, ze Słowem Bożym istotowo zjednoczone, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, nieskończonego majestatu, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, świątynio Boga, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, przybytku Najwyższego, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, domie Boży i bramo niebios, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, gorejące ognisko miłości, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, sprawiedliwości i miłości skarbnico, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, dobroci i miłości pełne, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, cnót wszelkich bezdenna głębino, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, wszelkiej chwały najgodniejsze, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, królu i zjednoczenie serc wszystkich, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, w którym są wszystkie skarby mądrości i umiejętności, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, w którym mieszka cała pełnia Bóstwa, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, w którym sobie Ojciec bardzo upodobał, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, z którego pełni wszyscyśmy otrzymali, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, odwieczne upragnienie świata, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, cierpliwe i wielkiego miłosierdzia, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, hojne dla wszystkich, którzy Cię wzywają, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, źródło życia i świętości, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, przebłaganie za grzechy nasze, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, zelżywością napełnione, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, dla nieprawości naszych starte, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, aż do śmierci posłuszne, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, włócznią przebite, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, źródło wszelkiej pociechy, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, życie i zmartwychwstanie nasze, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, pokoju i pojednanie nasze, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, krwawa ofiaro grzeszników, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, zbawienie ufających Tobie, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, nadziejo w Tobie umierających, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, rozkoszy wszystkich Świętych, zmiłuj się nad nami.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
K: Jezu cichy i pokornego serca,
W: Uczyń serca nasze według Serca Twego.
Módlmy się. Wszechmogący, wieczny Boże, wejrzyj na Serce najmilszego Syna swego i na chwałę, i zadośćuczynienie, jakie w imieniu grzeszników Ci składa, † daj się przebłagać tym, którzy żebrzą Twojego miłosierdzia, * i racz udzielić przebaczenia w imię tegoż Syna swego, Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Możesz także skorzystać z wersji on-line:

AKT POŚWIĘCENIA RODZAJU LUDZKIEGO

NAJŚWIĘTSZEMU SERCU PANA JEZUSA

O Jezu najsłodszy, Odkupicielu rodzaju ludzkiego, wejrzyj na nas, korzących się u stóp Twego ołtarza. Twoją jesteśmy własnością i do Ciebie należeć chcemy. Oto dzisiaj każdy z nas oddaje się dobrowolnie Najświętszemu Sercu Twemu, aby jeszcze ściślej zjednoczyć się z Tobą. Wielu nie zna cię wcale; wielu odwróciło się od Ciebie, wzgardziwszy przykazaniami Twymi. Zlituj się nad jednymi i drugimi, o Jezu Najłaskawszy, i pociągnij wszystkich do świętego Serca Swego.
Królem bądź nam, o Panie, nie tylko wiernym, którzy nigdy nie odstąpili od Ciebie, ale i synom marnotrawnym, którzy Cię opuścili. Spraw, aby do domu rodzicielskiego wrócili co prędzej i nie zginęli z nędzy i głodu. Króluj tym, których albo błędne mniemania uwiodły, albo niezgoda rozdziela; przywiedź ich do przystani prawdy i jedności wiary, aby rychło nastała jedna owczarnia i jeden pasterz.
Użycz Kościołowi Twemu bezpiecznej wolności. Udziel wszystkim narodom spokoju i ładu. Spraw, żeby ze wszystkiej ziemi, od końca do końca, jeden brzmiał głos: Chwała bądź Bożemu Sercu, przez które stało się nam zbawienie. Jemu cześć i chwała na wieki. Amen.

……………………………………………………….

Katecheza 16

KOŚCIÓŁ W POLSCE W II POŁOWIE XX WIEKU

PODRĘCZNIK I ĆWICZENIA – KATECHEZA NR 47

* na początku posłuchaj piosenki:

* przeczytaj tekst z podręcznika ze stron: 163 – 165

  • obejrzyj prezentacje o Prymasach polskiego Kościoła w najnowszej jego historii:

ZADANIE:

Napisz krótki życiorys Księdza Jerzego Popiełuszki.

 

……………………………………………………………..

Katecheza 15

ZESŁANIE DUCHA ŚWIETEGO

Pięćdziesiąt dni po zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, Kościół obchodzi uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Tym samym świętuje swoje narodziny, bo w tym dniu, jak pisze św. Łukasz w Dziejach Apostolskich, grono Apostołów zostało „uzbrojone mocą z wysoka” a Duch Święty czyni z odkupionych przez Chrystusa jeden organizm – wspólnotę.

Obejrzyj program, który mówi o tajemnicy Zesłania Ducha Świętego:

PRZECZYTAJ JAKIMI DARAMI OBDARZA NAS DUCH ŚWIETY!

 
Dar mądrości
Wszystko, co dobre, zaczyna się od mądrego myślenia. Duch tego świata usiłuje wmówić nam, że mądrość to nic więcej niż tylko inteligencja, wiedza czy wykształcenie. Duch Święty przypomina, że mądrość to korzystanie z inteligencji, wiedzy i wykształcenia wyłącznie w jednym celu: po to, by kochać. Mądrość przejawia się poprzez rozumienie sensu przykazań Dekalogu i norm moralnych, które chronią nas przed błędami, krzywdami i cierpieniem. Mądrość to odróżnianie dobra od zła, wartości pozornych od wartości prawdziwych. To świadomość, że bez pomocy Ducha Świętego jesteśmy omylni i zawodni w tym, co myślimy i czynimy. Boża mądrość wiąże umysł z sercem, realizm z ideałami, odwagę z roztropnością.
Dar rozumu
Jest on ściśle związany z darem mądrości. Po grzechu pierworodnym człowiek potrafi używać myślenia w nierozumny sposób i oszukiwać samego siebie. Dar rozumu uzdalnia człowieka do tego, by nie tylko poznawał świat wokół siebie, ale też by coraz lepiej rozumiał samego siebie i innych ludzi. Dzięki temu darowi jesteśmy w stanie odróżniać świętość od grzechu.

Dar rady

Trzeci dar Ducha Świętego to dar rady. Łatwiej jest udzielać mądrych rad innym ludziom niż samemu sobie. Właśnie dlatego im bardziej ktoś chce pomóc sobie, tym bardziej potrzebuje rady i pomocy od Boga. Duch Święty udziela nam mądrych rad, czyli takich, które są zgodne z Przykazaniami. W naszych czasach żyjemy w cywilizacji złych rad. Łatwiej nam słuchać złej rady ludzi zdemoralizowanych niż dobrej rady mądrych przyjaciół, gdyż ci pierwsi podpowiadają nam to, co łatwiejsze, a przyjaciele zachęcają do czynienia tego, co prowadzi do szczęścia, ale stawia wymagania. Duch Święty zawsze radzi czynić to, co sprawiedliwe i święte.

Dar męstwa

Chodzi tu o męstwo w czynieniu dobra, gdyż czynić zło potrafi każdy tchórz. Duch Święty przypomina nam o tym, że odważni są ci, którzy nie boją się słuchać głosu sumienia, przyznawać do Jezusa i bronić swoich ideałów. Duch Święty dodaje nam odwagi w mierzeniu się z własnymi słabościami i lękami o przyszłość. Pomaga pokonywać trudności, stawiać sobie wymagania, stanowczo bronić własnych marzeń, pragnień, ideałów. Nikt nie namówi do zła tego, kto ma odwagę powiedzieć stanowczo „nie!”, gdy przychodzi mu mierzyć się z własną słabością czy pokusą.
Dar umiejętności
Każdy człowiek posiada jakieś pozytywne umiejętności. Niektóre z nich nabywamy niemal bez wysiłku, spontanicznie, jak na przykład umiejętność oddychania, poruszania się czy posługiwania się językiem ojczystym. Są jednak takie umiejętności, które są ważne, a których nie nabywa się łatwo, na przykład zdobywanie wiedzy czy budowanie pozytywnych więzi. Najważniejsza umiejętność to zdolność mądrego kierowania samym sobą. Duch Święty uczy nas umiejętności odnoszenia się z mądrą miłością nawet do tych ludzi, którzy nie kochają. Pomaga łączyć miłość do Boga z miłością do człowieka, bogactwo duchowego z dobrobytem materialnym, pracę z odpoczynkiem.
Dar pobożności
Dzięki temu darowi odróżniamy pobożność od jej karykatur: dewocji, fanatyzmu, czy fałszywego przekonania o naszej wyższości nad innymi ludźmi tylko dlatego, że zostaliśmy ochrzczeni i uważamy siebie za chrześcijanin. Dar pobożności pomaga rozmawiać z Bogiem w sposób, który prowadzi do ciągłego nawracania się i wierności otrzymanemu od Boga powołaniu.
Dar bojaźni Bożej
Siódmym darem Ducha Świętego jest dar bojaźni Bożej. Ten dar nie ma nic wspólnego z lękiem czy przerażeniem. Pismo Święte wyjaśnia, że bojaźń Boża to początek mądrości, gdyż nie wynika ze strachu przed Bogiem, ale z szacunku i wdzięczności wobec Boga, który kocha nas aż do krzyża. Bojaźń Boża to nie strach, jakiego doświadczał Adam po grzechu pierworodnym, lecz pokora grzesznego człowieka w obliczu Boga, który jest świętością.

 

Pomódl się o te dary dla siebie i swoich bliskich:

Duchu Przenajświętszy, racz mi udzielić daru mądrości, abym zawsze umiejętnie rozróżniał dobro od zła i nigdy dóbr tego świata nie przedkładał nad dobro wieczne;
daj mi dar rozumu, abym poznał prawdy objawione na ile tylko jest to możliwe dla nieudolności ludzkiej;
daj mi dar umiejętności, abym wszystko odnosił do Boga, a gardził marnościami tego świata;
daj mi dar rady, abym ostrożnie postępował wśród niebezpieczeństw życia doczesnego i spełniał wolę Bożą;
daj mi dar męstwa, abym przezwyciężał pokusy nieprzyjaciela i znosił prześladowania, na które mógłbym być wystawiony;
daj mi dar pobożności, abym się rozmiłował w rozmyślaniu, w modlitwie i w tym wszystkim, co się odnosi do służby Bożej;
daj mi dar bojaźni Bożej, abym bał się Ciebie obrazić jedynie dla miłości Twojej.
Do tych wszystkich darów, o Duchu Święty dodaj mi dar pokuty, abym grzechy swoje opłakiwał i dar umartwienia, abym zadośćuczynił Boskiej sprawiedliwości.
Napełnij Duchu Święty serce moje Boską miłością i łaską wytrwania, abym żył po chrześcijańsku.
Amen.

NA KONIEC POSŁUCHAJ. WARTO!!!

…………………………………..

Katecheza 14

ŚWIADKOWIE WIARY W POLSCE

Katechizm i ćwiczenia – lekcja nr 46

  • Na początku zapoznaj się z treścią zawartą w podręczniku

  • Obejrzyj filmy pokazujące przykłady Polaków i Polek, którzy nie wstydzili się swojej wiary i dali o niej świadectwo. Takich osób w historii naszej Ojczyzny było wielu, proponuję tylko 4 postacie, pochodzące z naszego regionu.

MODLITWA o świętość życia: Pomódl się słuchając:

……………………………..

Katecheza 13

BÓG, HONOR, OJCZYZNA – CO TO ZNACZY BYĆ PATRIOTĄ

Katechizm i ćwiczenia – lekcja nr 45

  • Na początku posłuchaj piosenki

Wielki słownik języka polskiego podaje, że patriota to osoba, która kocha swoją ojczyznę, czuje się jej częścią, działa dla jej dobra i gotowa jest wiele dla niej poświęcić.

Patriotyzm, czyli miłość do własnej Ojczyzny jest obowiązkiem chrześcijanina. Ojczyzna to kraj z którego pochodzę, w którym żyję, o który mam się troszczyć i pracować dla jego dobra. To trudne zadanie, ale możliwe do zrealizowania. Święty Jan Paweł II wiele mówił na temat Polski, szczególnie podczas pielgrzymek do Ojczyzny. W 1979 roku, w Krakowie powiedział bardzo ważne słowa, które są ponadczasowe i obowiązują nas wszystkich także dziś:

Przeczytaj tekst poniżej. Może podpowie ci on jak być prawdziwym patriotą dzisiaj, w XXI wieku !!!

co to dziś znaczy być patriotą? Czy w naszych czasach również żyją bohaterowie? Czy jest gotowa recepta na to, jak uczyć patriotyzmu w naszych czasach?
Warto poszukać odpowiedzi na te i podobne pytania. Trzeba, abyśmy budowali postawę świadomych obywateli, „zakochanych” w swoim kraju, lecz pragnących dobra nie tylko dla siebie, lecz także dla ludzi żyjących wokół. Patriotyzm w czasach pokoju nie jest – wbrew pozorom – sprawą oczywistą. Zaczyna się od codziennych, drobnych spraw: kasowania biletu w autobusie, przytrzymania drzwi osobie z niepełnosprawnością, unikania wulgaryzmów, dbania o czystość na swojej ulicy, a nawet uśmiechu do sąsiada. To właśnie te zwykłe, codzienne zachowania wynikają z podstawowych zasad współczesnego patrioty: uczciwości, uważności na drugiego człowieka i jego potrzeby, szacunku do języka i kraju, w którym żyjemy, szacunku dla religii i tradycji swojej i innych.
W budowaniu postawy współczesnego patrioty istotna jest ciekawość historii swojego narodu i wynikającej z niej kultury, świadomość cech, a nawet kompleksów ogólnonarodowych.
Wiem że nie przepadacie za lekcjami historii, ale może źle do niej podchodzicie? Historię należy przede wszystkim zrozumieć. Warto rozważać słuszność decyzji czy wyborów podejmowanych przez naszych przodków i przynajmniej pomyśleć, czy łatwo byłoby nam podjąć podobne? Spojrzenie na historię własnymi oczami pozwala kształtować umiejętność krytycznego myślenia i argumentowania. Pokazuje też, że przeszłość nigdy nie jest czarno-biała, ma wiele odcieni. Warto więc poświęcić czas na inne niż tradycyjne uczenie się historii. Posiadanie własnego zdania jest przecież ważnym elementem budowania tożsamości narodowej i zdaje się bardziej istotne od gromadzenia masy dat i faktów bez umiejętności umieszczenia ich w  kontekście.
Innym, ważnym elementem dla budowania postawy patriotycznej jest aktywność społeczna. Z naszej polskiej historii możemy wyciągnąć wniosek, że praca bohaterskich społeczników była niezbędnym elementem w drodze do odzyskania niepodległości. Walka o wolność nie ograniczała się przecież wyłącznie do ryzykowania życia na polu walki. Zaliczała się do niej również edukacja młodych pokoleń,  tworzenie lokalnych organizacji, budowanie solidarności wśród narodu i realizacja inicjatyw zmierzających do wspólnego celu.
Kardynał Stefan Wyszyński, przywołując starożytną maksymę, że zaszczytnie jest umrzeć za ojczyznę, dodał:

Jednakże trudniej jest niekiedy żyć dla Ojczyzny. Można w odruchu bohaterskim oddać swoje życie na polu walki, ale to trwa krótko. Większym niekiedy bohaterstwem jest żyć, trwać, wytrzymać całe lata.

Pracowici, konsekwentni, myślący o innych – tacy właśnie byli bohaterowie codzienności w przeszłości. Takich możemy spotkać i dziś. Często bliżej niż nam się wydaje. Z pewnością każdy z nas może znaleźć przykłady wokół siebie. Współcześni bohaterowie to ci, którzy bezinteresownie odwiedzają chorych w hospicjach, ale także ci, którzy uczciwie płacą podatki czy zapewniają swoim pracownikom godziwe warunki pracy. Będąc patriotami czujemy się współodpowiedzialni za to, co się dzieje obok nas. Może więc współczesny patriota to osoba, która chce żyć dla wspólnoty, jest otwarta na różnorodność, ale kultywuje tradycję, szanuje wartości i symbole narodowe, pracuje dla dobra Ojczyzny.

POMYŚL, ILE W TOBIE JEST PRAWDZIWEGO PATRIOTYZMU?

Posłuchaj szczególnego utworu: Tak to muzyka poważna, nie disco polo!
To polonez, napisany przez Michała Kleofasa Ogińskiego – „Pożegnanie Ojczyzny”

Na koniec pomódl się za Polskę, Twoją i moją Ojczyznę, modlitwą Piotra Skargi:

Boże, Rządco i Panie narodów,
z ręki i karności Twojej racz nas nie wypuszczać,
a za przyczyną Najświętszej Panny, Królowej naszej,
błogosław Ojczyźnie naszej, by Tobie zawsze wierna,
chwałę przynosiła Imieniowi Twemu
a syny swe wiodła ku szczęśliwości.
Wszechmogący wieczny Boże,
spuść nam szeroką i głęboką miłość ku braciom
i najmilszej Matce, Ojczyźnie naszej,
byśmy jej i ludowi Twemu,
swoich pożytków zapomniawszy,
mogli służyć uczciwie.
Ześlij Ducha Świętego na sługi Twoje,
rządy kraju naszego sprawujące,
by wedle woli Twojej ludem sobie powierzonym
mądrze i sprawiedliwie zdołali kierować.
Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen

……………………………………………………….

 

Katecheza 12

JAK DZIŚ ŻYĆ WIARĄ?

Katechizm i ćwiczenia – lekcja nr 44

  • PRZECZYTAJ W KATECHIZMIE NA STRONACH 153-154 OPOWIADANIE O KAROLU I MARCIE

  • A co o wierze i Jezusie mówią sławni ludzie?

A czy Ty umiesz przyznać się do swojej wiary?

Większość z nas doskonale zna losy apostołów Jezusa, zwłaszcza te po Jego zmartwychwstaniu. Wiemy jak wiele czynili, z jaką mocą świadczyli o Chrystusie, ile mieli w sobie zapału do głoszenia Dobrej Nowiny oraz jak wiele Bóg działał przez ich ręce. Wracając do naszych czasów, patrząc na nas młodych katolików, których zapewne Jezus tak samo chciałby widzieć w gronie swoich apostołów, którzy odważnie będą głosić Jego miłość światu, zauważam jak często o tym wszystkim zapominamy.
W sytuacjach, w których nasze świadectwo odważnej wiary mogłoby zmienić nastawienie do Kościoła, wielu naszych rówieśników, wstyd i lenistwo wygrywają z naszym apostolskim zapałem. Pierwsi apostołowie oddawali swoje życie za wiarę, a nam tak trudno przychodzi przyznawać się do Pana, w tak prostych codziennych czynnościach.

A MOŻE TAK – POMYŚL CZY TO POTRAFISZ?

Krzyżyk na szyi – zewnętrzny znak przynależności do Jezusa, noszenie go nie jestobnoszeniem się z wiarą, ale odważnym przyznawanie się do Boga. Dlaczego tak często wybieramy modne zawieszki, kiedy możemy mieć przy sercu znak naszego zbawienia?
Modlitwa przed posiłkiem – nie jest dziwną, nic nie wnoszącą tradycją, ale znakiem naszego zaufania do Stwórcy. Czemu tak często wygrywa z nami zakłopotanie, gdy możemy ukazać, że nie wstydzimy się wiary w Boga i że to w Nim pokładamy całą naszą ufność?
Znak krzyża przy kościele – to nie popisywanie się wiarą, ale hołd oddawany naszemu Panu. Dlaczego tak często zwycięża z nami wstyd, przechodzimy obok kościoła śmiejąc się z głupkowatych żartów znajomych, podczas gdy możemy dać żywe świadectwo naszej wiary?
Piątkowy post – nie jest rodzajem cudownej diety, ale nauką rezygnowania z siebie. Czemu tak często wybieramy lenistwo i objadanie się, kiedy możemy wzrastać w wierze i odważnie świadczyć wśród innych, wybierając postne posiłki tego jednego dnia w tygodniu?
Pamiętanie o Bogu w wakacje – coniedzielna obecność na mszy świętej także w czasie urlopu, nie jest fanatyzmem religijnym, ale czerpaniem łask z Nieba. Dlaczego tak często wybieramy poranne odsypianie, czy leżenie na plaży, podczas gdy możemy ukazać, że wiara jest dla nas najważniejsza?
Stawanie w obronie Kościoła – bronienie wartości chrześcijańskich i dobrego imienia naszej wiary, nie jest zacofaniem, ale byciem prawdziwym mężczyzną i prawdziwą kobietą. Czemu tak często wybieramy przemilczenie tematu, gdy możemy odważnie obronić naszą wiarę i zaświadczyć o Jezusie?
Odzież ewangelizacyjna – noszenie jej nie jest wywyższaniem się, ale głoszeniem Dobrej Nowiny we współczesnym świecie. Dlaczego tak często wybieramy ubrania ze światowymi, pustymi hasłami, podczas gdy możemy Bożymi cytatami na koszulkach, czynić ten świat bardziej chrześcijańskim?
Czasami naprawdę nie potrzeba wiele mówić, aby przyprowadzić rówieśników do Jezusa. Czasami wystarczy zwykły przykład odważnego świadectwa naszej żywej wiary. Pytanie tylko, czy wystarczy nam na to wszystko odwagi?
PAN JEZUS POWIEDZIAŁ:Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w swojej chwale oraz w chwale Ojca i świętych aniołów.”. PAMIĘTAJ O TYM!
  • WYKONAJ ĆWICZENIA Z LEKCJI NR 44
  • POMÓDL SIĘ DO DUCHA ŚWIĘTEGO O DAR ŻYWEJ WIARY

………………………………………………………….

 

Katecheza 11

SETNA ROCZNICA URODZIN ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II – KONKURS

Drogie dzieci, kochana młodzieży, szanowni rodzice!

Za tydzień, w poniedziałek 18 maja będziemy wspominali 100 rocznicę urodzin naszego rodaka, papieża Jana Pawła II. Jako że w tym szczególnym czasie nie będziemy mogli zbytnio zaangażować się osobiście w świętowanie tego ważnego wydarzenia, proponuję wszystkim wzięcie udziału w konkursie poświęconym naszemu Papieżowi. Warunki i rodzaje konkursu podaję niżej. Myślę że każdy znajdzie coś dla siebie.

…………………………………………….

KONKURS

TEMAT KONKURSU: JAN PAWEŁ II W MOIM DOMU

Wykonane prace, które otrzymam zostaną zaprezentowane przy ołtarzu polowym, obok kościoła w Chłopicach. Dlatego też proszę, by dostarczyć mi je do najbliższej soboty, by w niedzielę można było je oglądać. W związku z tym najlepiej dostarczyć mi oryginał, może być również skan lub zdjęcie na maila (dobrej jakości – sam wydrukuję).
  1. KONKURS PLASTYCZNY – (technika dowolna, format A4) – propozycje:

  • Pomnik Jana Pawła II przed naszym domem (rysujemy widok naszego domu i umieszczamy przed nim pomnik papieża)

  • Jan Paweł II w moim pokoju (malujemy wnętrze swojego pokoju lub innego pomieszczenia w domu i wstawiamy postać papieża, który spotyka się z naszą rodziną)

  • portret lub obraz Jana Pawła II  

  • rzeźba Jana Pawła II

2. KONKURS GEOGRAFICZNY (format A4 lub większy)

  • na mapę Polski nanosimy miejsca związane z Janem Pawłem II (z jego życia przed wyborem na papieża lub z pielgrzymek do Ojczyzny, przyklejając lub rysując)

3. KONKURS HISTORYCZNY

  • opisujemy jedno ważne wydarzenie z życia Papieża Polaka

4. KONKURS FOTOGRAFICZNY (dla tych, którzy posługują się programami do obróbki zdjęć, format zdjęcia A4 lub mail do wydruku)

  • Pomnik Jana Pawła II przed naszym domem (wykonujemy zdjęcie naszego domu i umieszczamy przed nim pomnik papieża)

  • Jan Paweł II w moim pokoju (zdjęcie wnętrza swojego pokoju lub innego pomieszczenia w domu i wstawiamy postać papieża, który spotyka się z naszą rodziną)

5. KONKURS LITERACKI

  • piszemy wiersz o Janie Pawle II

  • piszemy opowiadanie, esej, reportaż itp. z Janem Pawłem II jako bohaterem

6. KONKURS LITURGICZNY

  • Układamy modlitwę lub litanię do Świętego Jana Pawła II

  • projektujemy domowy ołtarzyk poświęcony Janowi Pawłowi II (z jego wizerunkiem)

…………………………………………………

MAM NADZIEJĘ ŻE KAŻDY ZNAJDZIE COŚ DLA SIEBIE W TYCH PROPOZYCJACH.
CZEKAM Z NIECIERPLIWOŚCIĄ NA WASZE PRACE. PRZEŚLĘ JE TAKŻE DO WASZYCH NAUCZYCIELI Z ODPOWIEDNICH PRZEDMIOTÓW, BY MOGLI PODZIWIAĆ I OCENIĆ WASZĄ KREATYWNOŚĆ. PO POWROCIE DO SZKOŁY MAM NADZIEJĘ ŻE WASZE PRACE TAM ZNAJDĄ STAŁE MIEJSCE.
W TYM TYGODNIU NIE BĘDZIE JUŻ WIĘCEJ LEKCJI, GDYŻ WYKONANIE PRAC KONKURSOWYCH ZAJMIE SPORO CZASU.
POZDRAWIAM WSZYSTKICH I ŻYCZĘ SZCZĘŚĆ BOŻE. Ks. Jacek.

………………………………………………………..

PROPONUJĘ TAKŻE OBEJRZENIE ZNAJDUJACYCH SIĘ PONIŻEJ RÓŻNYCH MATERIAŁÓW O JANIE PAWLE II. DLA MŁODSZYCH I STARSZYCH, DLA WSZYSTKICH.

………………………………..

Katecheza 10

ŚW. STANISŁAW BISKUP KRAKOWSKI I MĘCZENNIK – PATRON POLSKI

PATRON ŁADU MORALNEGO

DRODZY MŁODZI PRZYJACIELE!
Kościół katolicki w Polsce obchodzi w dniu 8 maja uroczystość św. Stanisława Biskupa i Męczennika, głównego patrona Polski. Jan Paweł II nazwał go “patronem chrześcijańskiego ładu moralnego”. Zapraszam Was do zatrzymania się na chwilę przy postaci tego wielkiego świętego patrona naszej Ojczyzny.

PRZECZYTAJCIE I OBEJRZYJCIE MATERIAŁY O ŚWIETYM STANISŁAWIE:

00st[1]„Św. Stanisław stał się w dziejach duchowych Polaków patronem owej wielkiej, zasadniczej próby wiary i próby charakteru. Czcimy go jako patrona chrześcijańskiego ładu moralnego, albowiem ład moralny tworzy się poprzez ludzi. Dochodzi w nim więc do głosu ogromna ilość takich właśnie prób, z których każda jest próbą wiary i próbą charakteru” mówił święty Jan Paweł II na Błoniach Krakowskich w 1979 r.
Święty Stanisław, główny patron Polski i Archidiecezji Krakowskiej w latach 1072-1079 był biskupem krakowskim. Zginął śmiercią męczeńska z rozkazu króla 11 kwietnia 1079 na Skałce. 8 września 1253 roku w kościele św. Franciszka z Asyżu papież Innocenty IV dokonał kanonizacji św. Stanisława, natomiast 8 maja 1254 roku w Krakowie odbyły się uroczystości dziękczynne za kanonizację.

Święty Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał, że w męczeństwie św. Stanisława zawarte jest zwycięstwo wiary. W orędziu na rozpoczęcie roku jubileuszowego dziewięćsetlecia śmierci św. Stanisława ze Szczepanowa w 1979 r. Ojciec Święty napisał, że „ten biskup i pasterz naszego Kościoła, którego wydała ojczysta ziemia, stał się przez swoją śmierć symbolem szczególnego «początku» w naszych dziejach”.

Podczas pierwszej pielgrzymki do ojczyzny na Krakowskich Błoniach Jan Paweł II przypomniał, że „od każdej zwycięskiej próby w ostateczności zależy ład moralny. Każda próba przegrana przynosi nieład. Wiemy też doskonale z całych naszych dziejów, że absolutnie, za żadną cenę, nie możemy sobie pozwolić na ów nieład. Za to już wiele razy gorzko zapłaciliśmy w historii. I dlatego nasze siedmioletnie rozważanie postaci św. Stanisława, nawiązywanie do jego pasterskiej posługi na stolicy krakowskiej, ponowne oględziny relikwii, jaką jest czaszka Świętego, na której wyraźnie odczytujemy ślady śmiercionośnych uderzeń wszystko to prowadzi nas dzisiaj do wielkiej żarliwej modlitwy o zwycięstwo ładu moralnego w tej trudnej epoce naszych dziejów” – podkreślał wtedy Jan Paweł II.

Odmów modlitwę przez wstawiennictwo Św. Stanisława:

Święty Stanisławie, Patronie ziemi naszej,
ochraniaj ją od wszelkich klęsk i niedoli,
byśmy zachowali wiarę, którą przed wiekami głosiłeś naszym praojcom;
abyśmy wytrwali w gorącej miłości, w służbie Bożej,
w jedności z Kościołem świętym
i zasłużyli na wieczne zjednoczenie nasze z Bogiem w królestwie niebieskim.
Amen.

……………………………………………………………..

NA KONIEC ZAPRASZAM NA WYCIECZKĘ PO KRAKOWIE, MIEŚCIE ŚW. STANISŁAWA:

……………………………………………………………

Katecheza 9

MODLITWA RÓŻAŃCOWA MOCĄ CHRZEŚCIJANINA

I SIŁĄ NASZEGO NARODU

Katechizm i ćwiczenia – lekcja nr 43

 

kmzy3mda2njisntm5mdy0fmatka_boa_fatimska_hp_medium1Drodzy Młodzi.

Zatrzymajmy się dziś przez chwilę przy modlitwie różańcowej. Różaniec to wielki dar, trzeba tylko umieć z niego skorzystać. Dla wielu z was ta modlitwa wydaje się długa, nudna i męcząca. A może zmienicie zdanie czytając treść tej katechezy? Chciałbym przedstawić Wam jakie zalety ma Różaniec i dlaczego warto go odmawiać.

Maryja ukazująca się dzieciom w Fatimie konsekwentnie prosi je o modlitwę różańcową. Ta prośba powtarza się jak refren w pięciu objawieniach: „Odmawiajcie codziennie Różaniec, aby uzyskać pokój dla świata i koniec wojny” (maj); „Chciałabym, abyście każdego dnia odmawiali Różaniec” (czerwiec); „Trzeba w dalszym ciągu codziennie odmawiać Różaniec” (lipiec); „Chcę, abyście nadal odmawiali codziennie Różaniec” (sierpień); „Odmawiajcie w dalszym ciągu Różaniec, żeby uprosić koniec wojny” (wrzesień); „Trzeba w dalszym ciągu codziennie odmawiać Różaniec” (październik). Podczas październikowego objawienia, któremu towarzyszy cud słońca, Maryja mówi o sobie: „Jestem Matką Boską Różańcową”.

Dlaczego właśnie ta modlitwa jest tak ważna dla Maryi?

Modlitwa Maryi
„Pani orędzia fatimskiego wskazuje na Różaniec, który słusznie można określić jako »modlitwę Maryi«” – mówił Jan Paweł II w 1982 roku w Fatimie. Wyjaśniał, że jest to „modlitwa, w której Maryja czuje się szczególnie zjednoczona z nami. Sama modli się z nami. Tą modlitwą zostają objęte sprawy całego świata. Nade wszystko grzesznicy, aby się nawrócili i zbawili, a także dusze w czyśćcu”. Papież Polak dał świadectwo osobistego przywiązania do tej modlitwy: „Różaniec towarzyszył mi w chwilach radości i doświadczenia. Zawierzyłem mu wiele trosk. Dzięki niemu zawsze doznawałem otuchy”.
Różaniec jest modlitwą na biblijną i skoncentrowaną na Chrystusie. Nie jest „klepaniem paciorków”, ale rozważaniem tajemnic Bożych. Kiedy odmawiamy Różaniec, to – jak zauważa Jan Paweł II – „jakbyśmy obcowali z Panem Jezusem poprzez Serce Jego Matki. Równocześnie zaś w te same dziesiątki Różańca serce nasze może wprowadzić wszystkie sprawy, które składają się na życie człowieka, rodziny, narodu, Kościoła, ludzkości.
Modlitwa prosta i głęboka
Różaniec jest modlitwą bardzo prostą i zarazem głęboką. Dzieci fatimskie właśnie tę modlitwę znały najlepiej. Kiedy pytano s. Łucję, dlaczego Maryja prosiła o Różaniec, a nie o codzienne uczestnictwo we Mszy św., wizjonerka wyjaśniła, że dla dzieci codzienny udział w Eucharystii był z wielu powodów niemożliwy. Bóg uwzględnia możliwości swoich dzieci. „Odmawianie Różańca jest dostępne dla każdego – dla biednych i bogatych, mądrych i nieuczonych, wielkich i małych” – przekonuje Łucja. Na różańcu można się modlić zarówno indywidualnie, jak i we wspólnocie. W kościele przed Najświętszym Sakramentem, ale także w drodze do pracy, do szkoły, na ulicy, w samochodzie czy w autobusie. Chociaż dziesiątkę dziennie, jeśli nie stać nas na więcej. „Każdy dzień ma dwadzieścia cztery godziny…, jakże to niewiele, jeżeli poświęcimy jeden tylko kwadrans życiu duchowemu, naszemu wewnętrznemu i zażyłemu spotkaniu z Bogiem!” – zauważa s. Łucja. Przekonuje także, że to modlitwa miła Bogu i owocna dla naszych dusz.  „Gdyby tak nie było, Nasza Pani nie zalecałaby go tak mocno”. I dalej: „albowiem lepiej od kogokolwiek Bóg i Nasza Pani wiedzą, co nam bardziej odpowiada i czego tak bardzo potrzebujemy”.

POSŁUCHAJ ŚWIADECTWA:

I jeszcze jedno. Maryja prosi o Różaniec codzienny! Siostra Łucja akcentuje, że potrzebujemy tej modlitwy każdego dnia. „Matka Boża wzywa nas, abyśmy nieustannie trwali na modlitwie. Nie wystarczy modlić się w jakiś dzień, trzeba modlić się wciąż, każdego dnia, z wiarą i ufnością, ponieważ każdego dnia grzeszymy i ponieważ dla nas jest rzeczą konieczną szukać Boga po wszystkie dni, upraszając przebaczenia i pomocy”.
Jeśli komuś Różaniec wydaje się modlitwą nudną, bo monotonną, to s. Łucja odpowiada w taki sposób: „Kiedy spotykają się ludzie zakochani, przez całe godziny powtarzają jedno i to samo: »kocham cię!«. Tym, czego brakuje ludziom zarzucającym Różańcowi monotonność, jest właśnie miłość; wszystko zaś, czego nie czyni się z miłości, nie ma żadnej wartości”. Różaniec jako nieustanne powtarzanie Bogu, Jezusowi, Maryi: „kocham”. Nic dodać, nic ująć… tylko się modlić. 

OTO SIEDEM ZASAD DOBREGO ODMAWIANIA RÓŻAŃCA:

MOŻE CI POMOGĄ?!?!?

Głębi i wartości tej modlitwy nie sposób przecenić, ale dostrzegam tendencję do niepotrzebnego komplikowania i tym samym utrudniania sobie dostępu do różańca. A różaniec jest prosty. Wystarczy:
1. Zacząć
Trzeba się zdecydować i spróbować. Bardzo często spotykam ludzi, którzy boją się sięgnąć po różaniec, bo obawiają się swojego braku konsekwencji. Mówią: po co zaczynać, jeśli mnie nie stać na obietnicę, by modlić się codziennie? Zacznij!!! Bóg sam cię poprowadzi w tej modlitwie.
2. Poprosić o łaskę
Modlitwa ma to do siebie, że jest darem Bożym. Warto więc już na początku zdać się na prowadzenie Ducha Świętego i nie osądzać siebie zanadto za brak skupienia, rozproszenia czy inne trudności. Po prostu módl się jak potrafisz, a Bóg sam wie, kiedy dać ci potrzebną łaskę.

Wooden rosary

3. Mieć różaniec
Spotkałem wielu ludzi, którzy zaczynali odmawiać różaniec na palcach – to także świadczy o prostocie tej modlitwy. Przychodzi jednak czas kiedy decydujemy się wziąć do ręki „koronkę”. Ważne jest, żeby „pasowała mi do ręki”. Znam także takich, którzy mają ich wiele – w każdej kurtce spodniach czy torebce po jednej. Chodzi o to by była „pod ręką” i nie przeszkadzała w modlitwie.
4. Wybrać czas
Nikt nie wie, który czas byłby dobry na modlitwę, a często mamy wrażenie, że żaden, bo po prostu nie mamy czasu. Nie bój się szukać i próbować. Znajdziesz!!! Uważaj tylko na perfekcjonizm i nie przejmuj się zanadto, gdy nie od razu wszystko ci będzie pasowało. Czasami trzeba zobaczyć, że to nie to, by znaleźć właściwe.
5. Miejsce i postawa
Podobnie jest ze znalezieniem miejsca. Najczęściej szukamy cichego i nastrojowego. Nie musi takie być. A jeśli nawet się znajdzie nie zawsze zapewnia dobrą modlitwę. Zastanawiamy się także jaka postawa ciała byłaby najwłaściwsza. Z całym szacunkiem do wszystkich teorii zachęcam do takiej, która w praktyce po prostu nie przeszkadza.

Catholic rosary

6. Odmawianie i rozważanie
Wielu zrezygnowało z modlitwy różańcowej nie wiedząc jak pogodzić odmawianie pozdrowienia anielskiego, licząc paciorki i rozważając tajemnice. Czy da się te wszystkie czynności wykonywać jednocześnie? A gdzie miejsce na kontemplację, do której różaniec ma prowadzić? Nie wszystko w modlitwie przychodzi od razu. Zacznij od tego, do czego ci bliżej. Bóg sam nas uzdolni do kolejnych etapów modlitwy. My mamy się modlić.
7. Maryja
Nie spotkałem nikogo, kto nie miałby na drodze swojej modlitwy problemu z pobożnością maryjną. Różaniec jest znakomitą drogą do odbudowania relacji z Maryją. Sięgając do Bożych słów wypowiedzianych przez Anioła i do tajemnic jej życia znajdziemy na nowo nasze miejsce i odbudujemy relację z Tą, którą sam Bóg dał nam za Mamę. Dzięki Jej obecności nasze życie stanie się bardziej owocne.

ZADANIE:

ODMÓW DZIŚ DZIESIĄTEK RÓŻAŃCA.

PROSZĘ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

………………………………..

WCZEŚNIEJSZE KATECHEZY ZOSTAŁY PRZENIESIONE DO ARCHIWUM.

DOSTĘPNE NA SPECJALNE ŻYCZENIE – W RAZIE POTRZEBY – PROSZĘ O KONTAKT